Za młoda na śmierć (część druga)
Re: Jasny gwint!
O czas poprosiła Kawa, pisząc najpierw w jednej z wypowiedzi:
Oczywiście
mogłabym jeszcze “wciągnąć” Defendo w filozofów i całość jej argumentów obalić u
podstaw w następnym wątku. <faja>
Nie byłabym upierdliwa z wklejaniem. ;)
A kiedy chciałam taką dyskusję podjąć stwierdziła:
Dobrze Defendo. Powiem Ci kiedy będę gotowa na taką rozmowę. Pasuje Ci ?
Bo nie ukrywam, że nie czuję się na siłach podejmować już teraz ten temat, bez
pewnego przygotowania i przemyślenia.
Odnoszę zatem wrażenie, że przerwa techniczna jest potrzebna nie mnie…
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> O czas poprosiła Kawa, pisząc najpierw w jednej z wypowiedzi:
>
> Oczywiście
> mogłabym jeszcze “wciągnąć” Defendo w filozofów i całość jej argumentów obalić
> u
> podstaw w następnym wątku. <faja>
> Nie byłabym upierdliwa z wklejaniem. ;)
>
>
> A kiedy chciałam taką dyskusję podjąć stwierdziła:
>
> Dobrze Defendo. Powiem Ci kiedy będę gotowa na taką rozmowę. Pasuje Ci ?
> Bo nie ukrywam, że nie czuję się na siłach podejmować już teraz ten temat, bez
> pewnego przygotowania i przemyślenia.
>
> Odnoszę zatem wrażenie, że przerwa techniczna jest potrzebna nie mnie…
Oczywiście Defendo tylko zapomniałaś, że to Ty chciałaś pisać o filozofach i
posłużyć się jako przykładami. Moja dyskusja z Twoim ewentualnym wykładem to
dwie różne rzeczy. Na propozycję dyskusji dałam inną odpowiedź, na Twoją chęć
podparcia się autorytetami inną.
I nie próbuj ze mnie teraz robić idiotki głupio wycofując się z ewentualnej
przyszłej dyskusji. Nie bez ironii ?
A może chcesz ze mną porozmawiać o “żelazobetonie” ? /takiego określenia użyłaś
na poprzednim forum nie wiedząc, że jest błędne/
Jesteś gotowa już teraz ?
Wybacz chwyty poniżej pasa…
Re: Jasny gwint!
miia1 napisała:
> Przepraszam Cię defendo, za brak wsparcia w chwili obecnej, ale właśnie
> gotowałam ogórkową. Dajmy im wygrać ten meczyk;) Idę potrenować do rewanżu.
Nie czytałam, nie wiem dokładnie o co chodzi, ale poprę Cię i wesprę w
najbliższym czasie ? Hmmmm <faja>
Ta zupa z przekiszonych ogórków czy co ? :P
Re: Jasny gwint!
Kawo – ja naprawdę chcę rozmawiać – i nie silę sie na złośliwości – raczej
staram się powstrzymywać. Po prostu Cię lubię i już.
Proszę – doceń. Wiesz przecież, że…
Re: Jasny gwint!
Dobrze wiem, o co chodzi, kawciu z cykorii. Jako matka Polka, artystka i
nałogowiec netowy mam piekielną podzielność uwagi:P Zaczepna ruro.
Re: Za młoda na śmierć
Ale natrajkotaliście.
–
Nie podskakuj, siedź na tyłku i przytakuj.
Re: Za młoda na śmierć
vivalabeer napisał:
> Ale natrajkotaliście
Aż mnie ręce bolą ;)
Re: Za młoda na śmierć
Defendo, mądrze mówisz. Niestety zbyt mądrze. Przypominam: testy na
inteligencję dla pingwinów nie znających angielskiego – są krzywdzące
Bolą Cię ręce? Zasłużona kara. Wiesz za co?
Proces – jak często – ma swoje racje. Czy wy wszyscy, kurwa, nie wiecie, że to jeden z tematów samograjów? Że zawsze zdania będą podzielone? Więc po cholerę te gównianne spory?
Re: Za młoda na śmierć
Wiemy, wiemy, ale lubimy się pogimnastykować.
Re: Za młoda na śmierć
Miia1! Niegłupiaś. Ale zalecam inną gimnastykę. Prawa łydka na lewe
ramię, lewa na prawe. I gimnastyka, po której przychodzi rozkoszne
odprężenie. Mężczyźni nazywają to apatią: stosunek do stosunku po stosunku. Ale jeśli lubisz…
Re: Za młoda na śmierć
Muszę sobie kupić słuchawki z mikrofonem i zapisać się na kurs lansowany w innym wątku. Pod Twoją egidą – rzecz jasna. Bo przecież
nie dostąpiłem jeszcze zaszczytu bycia Twoim kolegą, więc nie podlegam dyskwalifikacji jako partner w gimnastyce. I nie pytaj więcej w której. Chciałbym pozostać w przekonaniu, że jesteś przeuroczą kusicielką.
Re: Za młoda na śmierć
barracuda7 napisał:
> Więc po cholerę te gównianne spory?
Just for fun.
–
procesVII
Re: Za młoda na śmierć
Tym razem chyba się rozpędziłeś: nie może być “for fun” temat tysiące
razy powtarzany. Mnie nudzi, nie bawi. Zwłaszcza w tym wydaniu, gdzie
argumentów tyle, co kot napłakał.
A całkiem serio, to nie potrafię “for fun” nawet o śmierci swojego psa.
Re: Za młoda na śmierć
barracuda7 napisał:
> A całkiem serio, to nie potrafię “for fun” nawet o śmierci swojego psa.
Zabawny czy przyjemny nie jest temat, a sama dyskusja. To coś, co nazywam
“sztuka narracji”, przerywaną nieskończonymi dygresjami. Takie dyskusje nie
wskrzeszą, ani nie zabija Twego psa. Tak jak dyskusje o śmierci nie wpłyną na
czas naszego życia.
Za młoda na śmierć (część pierwsza)
Za młoda na śmierć
Oglądałam wczoraj film w naszym TVP1:
programtv.idg.pl/pozycja.asp?id=3341671&kanal=TVP1
Piętnastoletnia dziewczyna została uznana nie tylko winną, ale także skazana
na śmierć dla przykładu dla innych młodocianych. Okrutna kara śmierci dla
skrzywdzonego przez los dziecka, któremu nie dano szansy na inne życie. Ławy
przysięgłych nie przekonał adwokat dziewczyny podający związki przyczynowe jej
postępku i proszący niemal o pozwolenie jej na odpokutowanie za winy w
więzieniu. Przypominają mi się filmy o innych jawnych niesprawiedliwościach
losu. Niektórzy są jakby skazani przez los na gorsze potraktowanie. Musi ktoś
zginąć, odpokutować za innych, aby ktoś krzyknął nie. To właśnie takie
przypadki, także tych całkowicie niewinnych jak w filmie “Skazani na
Shawshank” Andy Dufresne, powodują coraz większą rzeszę zwolenników
całkowitego zniesienia kary śmierci. Powstają tylko dylematy przy oczywistych
zbrodniach na ludzkości. Jak to miało niedawno miejsce z Saddamem Husajnem…
Jestem przeciwniczką tej kary, jednak przy tym ostatnim uważam, że dobrze się
stało. :)
Re: Za młoda na śmierć
Napisałaś kawo:
Jestem przeciwniczką tej kary, jednak przy tym ostatnim uważam, że dobrze się
> stało. :)
>
Oznajmiłaś tym samym, że jajko jest częściowo nieświeze, a Ty jesteś trochę w
ciąży. Bycie przeciwnikiem kary śmierci polega właśnie na tym, że nie popierasz
egzekucji na NIKIM, łącznie z Saddamem, Hitlerem, Stalinem, Mao Tse Tungiem,
seryjnym mordercy obdzierającym ze skóry swe ofiary, a także na gwałcicielu i
zabójcy swojej córki czy siostry. Na tym to polega.
Zakładając, że dopuściłabyś karę śmierci w “niektórych” przypadkach,
automatycznie stajesz się jej zwolenniczką. Nie ma się czego wstydzić, ale
wyrażajmy się precyzyjnie.
Errata
Defendo, ratuj, piszę jak powalona. Oczywiście winno być : ” seryjnym mordercą”
oraz “a także z gwałcicielem i zabójcą”.
Pora umierać, gramatyka mnie obnaża.
Re: Za młoda na śmierć
Ja jestem niestety a może stety za karą śmierci. Ktoś kto dopuszcza
sie zbrodni , musi być swiadom, że moze go taka kara spotkać. Nie ma
dla mnie usprawiedliwienia dla danego czynu, jeśli kwalifikuje się
by zostać tak osądzony, to jak najbardziej
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
Kara z definicji jest czynnikiem, który ma pełnić rolę pokuty, lub tez rolę
resocjalizacyjną. Jest też formą zapłaty za uczynione zło. W psychologii
behawiorystycznej jest czynnikiem wychowawczym, w ideologii kościelnej – kara za
grzechy ma zadanie oczyszczające, pokutne, jest drogą do nawrócenia. Dlatego nie
bardzo mogę pojąć, jak słowo “kara” ma się do zjawiska “eliminacji”. Bo kara
śmierci to eliminacja.
Re: Za młoda na śmierć
No i właśnie tutaj dochodzimy do sedna moich przemyśleń. Zawsze uważałam, że za
zbrodnie trzeba świadomie odpokutować. Czyli nie eliminować złoczyńców tylko
prowadzić do ich resocjalizacji czy też skazać choćby na kamieniołomy, aby poczuli.
W przypadku Saddama sprawa się nieco komplikuje, Nie chodzi mi o to, że on
powinien umrzeć za zbrodnie przeszłe. Chodzi mi o to, że tak długo jak on żył
istniało zagrożenie jego ucieczki i powrotu do tego co było. Miał wszak wielu
zwolenników. Chodzi tutaj o to, że on był zagrożeniem dla przyszłości wielu ludzi…
Re: Za młoda na śmierć
Kara powinna być aktem sprawiedliwości, nie odwetem. Kara śmierci jest zemstą.
Nie umiem jej akceptować.
Kat i sąd zrównuje się ze sprawcą czynu.
Zabijanie w majestacie prawa pozostaje zabijaniem.
Nie rozumiem, jak ktoś, kto jest chrześcijaninem, może być jej zwolennikiem w
jakimkolwiek przypadku.
Re: Za młoda na śmierć
defendo napisała:
Kara śmierci jest zemstą.
Dla mnie kara śmierci nie jest zemstą, nie wymierza się jej samemu,
decyzja jest zbiorowa, wynikająca z wszystkich za i przeciw, kary
śmierci nie wymierza się po jednorazowym “wyskoku” , ale skazany
zostaje osoba, która nie wykorzystała danej jej szansy. Kto stanowi
zagrozenie dla społeczności, musi być z niej usunięty. Takie jest
moje zdanie.
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
A jak nie jest winny i zostaje usunięty ? To jest ok ?
Re: Za młoda na śmierć
winnata napisała:
A jak nie jest winny i zostaje usunięty ? To jest ok ?
Ludzie ktorzy go skazali też chyba maja sumienie prawda? skoro
niesłusznie, to musza żyć z tą świadomością . W każdym zawodzie
zdarzaja sie nieodwracalne pomyłki. Wybierajac zawód sedziego trzeba
być świadomym, że będzie miało się do czynienia z taki decyzjami ,
osobiście nie widzę sie w tej roli, i to nie z racji wyznania
religijnego a bardziej z pobudek emocjonalnych.
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
pstrokata napisała:
> winnata napisała:
>
> A jak nie jest winny i zostaje usunięty ? To jest ok ?
>
>
> Ludzie ktorzy go skazali też chyba maja sumienie prawda? skoro
> niesłusznie, to musza żyć z tą świadomością .
Ty go skazujesz również, bo jesteś ZA.
Masz sumienie ?
Re: Za młoda na śmierć
Pstro – zemsta zbiorowa pozostaje nadal zemstą – jest nawet ohydniejsza – bo
łatwiej podjąć taką decyzję podpierając się wsparciem tłumu.
Watahy pierwotne dokonywały zawsze zbiorowej wendetty.
Re: Za młoda na śmierć
defendo napisała:
Pstro – zemsta zbiorowa pozostaje nadal zemstą
powtórze jeszcze raz, dla mnie to nie jest zemsta, trzeba być
świadomym konsekwencji swoich czynów.
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
winnata napisała:
Ty go skazujesz również, bo jesteś ZA.
Masz sumienie ?
Nie odnosze sie do konkretnego przypadku. Jestem ZA , jako za karą
ostateczną, kiedy wszystkie inne zawiodły. Żeby to “ZA” nastapiło,
argumenty muszą za tym przemawiać bezapelacyjnie.
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
pstrokata napisała:
> Nie odnosze sie do konkretnego przypadku. Jestem ZA , jako za karą
> ostateczną, kiedy wszystkie inne zawiodły. Żeby to “ZA” nastapiło,
> argumenty muszą za tym przemawiać bezapelacyjnie.
>
A ta bezapelacyjność ma być oparta na sumieniu skazującego, czyli jest nim
sędzia ? :) A jak przekupiony ?
Twoje ZA jest utopią.
O moim przeciw napisałam dokładnie tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49622&w=71698503&a=71706256
Re: Za młoda na śmierć
Jestem przeciwniczką kary śmierci. Zabrzmi to niedorecznie (ale to
przecież żadna nowość)- dla mnie kara śmierci nie jest żadną karą
dla skazanego. Żeby coś mogło być karą, musi dotykać naszego
sumienia, poczucia winy, powinno nas boleć, palić, krzywdzić,
ograniczać..etc i powinniśmy sobie z tego z d a w a ć sprawę. Czuć,
że jest nam źle. A w chwili śmierci skazaniec jest zwolniony ze
wszystkich bolączek.
Re: Za młoda na śmierć
alkacja.79 napisała:
Żeby coś mogło być karą, musi dotykać naszego sumienia, poczucia
winy, powinno nas boleć, palić, krzywdzić, ograniczać..etc
będziemy skazańcom przypalać pięty i naciagać uszy zeby bolało?
bedziemy na ich oczach krzywdzić ich bliskich żeby zabolało? tak to
ma wyglądać? . Bo jedynym ogranicznikiem dla nich to kraty.
Współczesne więziennictwo to sanatorium dla skazanych. Dostęp do
wszystkich unowocześnień cywilizacji. A weź zaostrz troche
warunki “mieszkalne” to strajkuja.. Więzienie to jest niby dla nich
ta kara? Przecież tam mają lepiej, niż niejeden po drugiej stronei
krat.
—–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
Nie. Wystarczy dożywocie. Surowe warunki. Brak możliwości warunkowgo
zwolnienia za dobre zachowanie.
Re: Za młoda na śmierć
alkacja.79 napisała:
Surowe warunki. Brak możliwości warunkowgo zwolnienia za dobre
zachowanie.
ciekawe jakie , żeby były adekwatne do popelnionego czynu.
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
pstrokata napisała:
>
> będziemy skazańcom przypalać pięty i naciagać uszy zeby bolało?
> bedziemy na ich oczach krzywdzić ich bliskich żeby zabolało? tak to
> ma wyglądać? . Bo jedynym ogranicznikiem dla nich to kraty.
> Współczesne więziennictwo to sanatorium dla skazanych.
Jeśli współczesne wiezienia to sanatoria należy ten fakt zmienić. :)
Nie być ZA, bo wiezienia są cacy, tylko być przeciw takiemu więziennictwu. Może
warto pomyśleć o pracy dla więźniów zależnej od winy ? Kamieniołomy, kopalnie
węgla, szczególnie te polskie. To dobre miejsce dla zbrodniarzy, prawda ?
Re: Za młoda na śmierć
Mieszkam w mieście, w którym jest więzienie. Nie umiałabym żyć zamknięta. A o
pracy – w kamieniołomach – to więźniowie marzą. O jakiejkolwiek pracy zresztą.
Więzienia to nie sanatoria – kolejny przykład stereotypu. W Polsce są bardzo źle
prowadzone – ale to inna sprawa.
Re: Za młoda na śmierć
defendo napisała:
Więzienia to nie sanatoria – kolejny przykład stereotypu. W Polsce
są bardzo źle prowadzone – ale to inna sprawa.
nie uogolniaj, bo jeśli zdarzy się jakieś więzienie o nizszym
standardzie to i tak warunki są tam ZA dobre. Ci ktorzy tam są, nie
sa tam w nagrode za dobre uczynki.
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
winnata napisała:
Nie być ZA, bo wiezienia są cacy, tylko być przeciw takiemu
więziennictwu
dopóki, nic sie w tej materii nie zmieni jestem ZA, to moje zdanie
przecież. Na argumenty mozna by godzinami toczyć dyskusje…zresztą
tak samo bylabym ZA jeśli chodzi o aborcje czy eutanazje. A to, że
stane sie dla kogoś be bo ma mtaki pogląd a nie inny , to mnie guzik
obchodzi
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
pstrokata napisała: Dla mnie kara śmierci nie jest zemstą, nie wymierza się jej
samemu,
> decyzja jest zbiorowa,]
To znaczy, że zbiorowość nie ma prawa się mylić?
Mało miałaś przykładów?
Zbiorowość mordowała heretyków, zbiorowość cieszyła się z oszalałej działalności
Savonaroli – wspierały go nawet dzieci. Tłum nie ma rozumu – ma tylko zbiorową
świadomość, która każe mu kierować się instynktem – w tym również instynktem mordu.
Re: Za młoda na śmierć
PStro – gdybyśmy w ten sposób usuwali każdego, kto zagraża społeczności – to
Hitler i Stalin chichotaliby z zaświatów wznosząc toasty za zwycięstwo.
“Usuwanie chorych” (innych) członków społeczeństwa było ich zasadą.
A co zrobisz z kimś chorym psychicznie, kto zamordował dziecko?
Ludzie to nie zęby, które sie usuwa i już ulga.
Re: Za młoda na śmierć
defendo napisała:
PStro – gdybyśmy w ten sposób usuwali każdego, kto zagraża
społeczności
kara śmierci jest wykonywana w skrajnych przypadkach a nie dziennie
po pare egzekucji
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
Kara ma być aktem sprawiedliwości – nie odwetem. Kara śmierci jest zemstą
Zabijanie w majestacie prawa nadal jest zabijaniem. Sędziowie i kat zrównują się
ze sprawcą mordu.
Nie rozumiem, jak chrześcijanin może akceptować karę śmierci w jakimkolwiek
przypadku, Kawo.
Ja nie umiem, a nie jestem wyznawczynią jakiejkolwiek religii.
Re: Za młoda na śmierć
defendo napisała:
> Nie rozumiem, jak chrześcijanin może akceptować karę śmierci w jakimkolwiek
> przypadku, Kawo.
> Ja nie umiem, a nie jestem wyznawczynią jakiejkolwiek religii.
Odpowiedz na pytanie jakie zadałam Miia:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49622&w=71698503&a=71701177
Re: Za młoda na śmierć
Zrobiłam to Miia celowo. Bo jestem nią, przynajmniej za taką się uważałam, aż do
momentu kiedy pojawiły się rozmowy o egzekucji na Saddamie. Chciałam tutaj
podkreślić jak bardzo możemy się mylić w słuszności naszych twierdzeń dopóki nie
znajdziemy się w konkretnej sytuacji. Odkrywam to w sobie coraz częściej. :)
Re: Za młoda na śmierć
miia1 napisała:
> Napisałaś kawo:
No powieliłem Cię bez czytania. Wybacz. Ależ Ty zmieniłaś moje myślenie,
widzisz? Napisałem tak samo jak Ty. Jestem pod Twoim wpływem.
–
procesVII
Re: Za młoda na śmierć
winnata napisała:
>> Jestem przeciwniczką tej kary, jednak przy tym ostatnim uważam,
że dobrze się
> stało. :)
>
Jesteś przeciwniczką, to nie ma odstępstw, zawsze i wszędzie.
Również głoszę, że jestem przeciwniczką, ale na szczęście do tej
pory nie musiałam konfrontować swoich poglądów z rzeczywistością.
Trudna jest taka postawa i musi mieć bardzo silne fundamenty,
nieustannie umacniane, to wtedy, być może jest szansa, że zdania nie
zmienisz.
Re: Za młoda na śmierć
Każdy pisze, że jest przeciwnikiem, dopóki jego nie dotknie jakieś
nieszczęście. Zadziwiająco szybko wtedy zmienia sie nastawienie do
tego.
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
pstrokata napisała:
> Każdy pisze, że jest przeciwnikiem, dopóki jego nie dotknie jakieś
> nieszczęście. Zadziwiająco szybko wtedy zmienia sie nastawienie
do
> tego.
>—-
Pstrusiu, bo to musi mieć głębsze podstawy, to cała filozofia.
Re: Za młoda na śmierć
Przeczytaj dwie pozostałe moje wypowiedzi, może zrozumiesz mój tok myślenia. Ja
wcale nie pragnęłam tego aby on umarł. Po przeanalizowaniu jednak sytuacji
uważam, że dobrze sie stało.
Mam tu także pytanie do Miia. Czy gdyby w więzieniu siedział złoczyńca, który
wielokrotnie z niego uciekał i ten ktoś obiecał Ci śmierć jak wyjdzie /czy komuś
Ci bliskiemu/, czy wtedy nie chciałabyś jego śmierci ? Gdyby mu groziła byłabyś
tego zwolenniczką czy przeciwniczką ? Zakładając, że jesteś przeciwniczką. ;)
Re: Za młoda na śmierć
No wiesz, to pytanie z gatunku tych, jakie zadawały sobie pańcie na kanapce w
jednym z opowiadań Borowskiego, o tym, jakby się zachowały w Oświęcimiu wobec
swoich dzieci. Snuły rozważania moralne popijając kawkę z porcelanowych
filiżanek. Unikam tego rodzaju dywagacji w warunkach komfortowych. Biorę swoją
ludzką ułomność pod lupę i stwierdzam – nie wiem. Mogę zakładać, że mój instynkt
przetrwania będzie silniejszy, a może wykrzeszę w sobie pewien rodzaj odwagi,
który pozwoli mi obronić i siebie i swoje przekonania. Póki co, staram się nie
snuć teorii o tym, co zrobię w sytuacji konfliktu moralnego kontra zagrożenie
życia. Wiem, że broniłabym życia. Swojego. A czy coś poza tym… nie wiem.
Re: Za młoda na śmierć
Czuje się w takich sytuacjach dość mocno swój upadek. A ja oswajam się ze swoją
“upadłą” postawą. I wcale nie wstydzę się takich rozważań. Staram się sobie
wyobrazić pewne sytuacje, w których musiałabym się znaleźć i co bym wtedy wybrała.
Dlatego bardzo nie lubię wygłaszać wielu opinii i poruszać wielu spraw. A już od
osądzania kogokolwiek jestem daleka, choć często się działaniom kogoś mogę
przeciwstawiać. Kurcze, to też chyba jakiś mój paradoks ? :|
Re: Za młoda na śmierć
winnata napisała:
Ja wcale nie pragnęłam tego aby on umarł. Po przeanalizowaniu jednak
sytuacji uważam, że dobrze sie stało.
wcale nie napisałam , że tego pragnęlaś… odniosłam się do dalszej
części wypowiedzi w ktorej napisałaś że jesteś przeciwko tej
karze… ja natomiast jestem za…ot co
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Za młoda na śmierć
pstrokata napisała:
> winnata napisała:
>
> Ja wcale nie pragnęłam tego aby on umarł. Po przeanalizowaniu jednak
> sytuacji uważam, że dobrze sie stało.
>
> wcale nie napisałam , że tego pragnęlaś… odniosłam się do dalszej
> części wypowiedzi w ktorej napisałaś że jesteś przeciwko tej
> karze… ja natomiast jestem za…ot co
>
Czy jeśli nie pragnę czyjejś śmierci to jestem za ?
Czy wyjątki potwierdzają regułę czy jej zaprzeczają ?
Re: Za młoda na śmierć
winnata napisała:
> Jestem przeciwniczką tej kary, jednak przy tym ostatnim uważam, że dobrze się
> stało. :)
Widzisz i to jest to pieprzone relatywizowanie, jeśli jestem przeciw karze, to
również przeciw śmierci Husajna z rąk kata.
Przeciw karze śmierci to przeciw.
Jak w tak ważnych sprawach można być “za albo przeciw” albo nawet “za lub
przeciw”?
–
procesVII
Re: Za młoda na śmierć
To już było proc, nie bądź hamulcowym w dyskusji:P
Re: Za młoda na śmierć
miia1 napisała:
> To już było proc, nie bądź hamulcowym w dyskusji:P
No fakt: forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49622&w=71698503&a=71702820
–
procesVII
Re: Za młoda na śmierć
Przeczytaj dokładnie wszystkie moje wypowiedzi Procesie. Zacznij od tej:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49622&w=71698503&a=71700486
Re: Potem to nogi śmierdzą
a czasami pod pachami :)
Czytałeś ? :> Czy jaja sobie ze mnie robisz ?
Przeczytaj nieco później jak nie chcesz potem. :P
Re: Jasny gwint!
Prawda. Taki piękny początek, a taki marny koniec. :P
Re: Jasny gwint!
Mam dość – wciąż mi zżera wypowiedzi albo wkleja bez mojej wiedzy, Procesie
napraw jakoś to forum, bo mnie zeźliło.
Jasne, że zgoda na karę śmierci w sytuacjach “wyjątkowych” j e s t
relatywizmem moralnym, więc nie mogę akceptować takiego sposobu myślenia.
To obrzydliwe – nie zabijać, ale jeśli moją rodzinę ktoś skrzywdzi – wieszać.
Kara śmierci nie pełni żadnej sensownej funkcji – nawet odstraszającej. W tych
stanach amerykańskich, w których jest stosowana, odsetek zbrodni nią zagrożonych
nie jest niższy niż w tych, gdzie jej nie ma. Żaden zbrodniarz w chwili
popełniania czynu nie liczy się z możliwością złapania – jest święcie
przekonany, że nie grozi mu żadna kara, lub działa pod wpływem takich emocji, że
nie myśli o tym, co będzie potem. Kara śmierci to również wyraz bezradności
grupy wobec jednego z jej członków.
Zemsta to zbiorowy odwet na winnym – to rozszarpywanie przez stado kogoś, kto w
tym momencie staje się ofiarą. Stado zaś traci cechy ludzkie, jego członkowie
tracą indywidualność, stają się masą, ze wszystkimi jej cechami (Canetti).
Chrześcijanin nie powinien nawet myśleć o takiej możliwości, jak stosowanie kary
śmierci, zwłaszcza ten, kto uważa JPII za swój autorytet. Wygląda na to, że
rzeczywiście bezwyznaniowcy stosują bardziej wysublimowane normy etyczne niż
rzekomi wyznawcy Chrystusa.
Było tam i o wybaczaniu, i o miłości bliźniego, jest dekalog…
Bóg na krzyżu łatwi mógł wywrzeć zemstę na prześladowcach – choćby w formie
gróźb – a nie zrobił tego.
Re: Jasny gwint!
Czyli dla Ciebie wyjątki obalają reguły ?
Jeszcze raz napiszę. Jestem przeciwna zabijaniu, nawet Saddama. Jednak nie widzę
sposobu ani możliwości znalezienia lepszego rozwiązania jak właśnie ta kara
śmierci, w tym przypadku. Nie mogę napisać, że jestem za, bo nie jestem.
Jednak to, że ja nie widzę rozwiązania nie oznacza, że ono nie istnieje. Jeśli
istnieje to moje stwierdzenie, że dobrze sie stało ulega obaleniu.
A powracając do moich bliskich i siebie w sytuacji ekstremalnej. Nie życzyłabym
nikomu śmierci, ale nie zawahałabym się tego kogoś pozbawić życia gdyby mnie do
tego zmusił.
Nie zgadzam się na społeczne przyzwolenie stosowania kary śmierci.
Wyjątki kiedy uważam, że dobrze się stało nie podciągam pod ochotę stosowania
tej kary.
Jestem świadoma konsekwencji tego czemu jestem przeciwna. :)
Uważam, że to jest lepsze. Niestracenie złoczyńcy niż stracenie niewinnego.
I w dupie mam rozważania o chrześcijaństwie co powinnam, a co nie.
Re: Jasny gwint!
Kawo – litości – jeden ze zbrodniarzy hitlerowskich dożył w więzieniu -
specjalnie dla niego nawet utrzymywanym przez lata – późnej starości.
Nie brakuje faszystów – ale jakoś nikt nie obawiał się, że ten człowiek zostanie
z tego więzienia odbity i stanie na ich czele. A rany wojenne były świeże.
Nie uznaję wyjątków – sprawiedliwość to również równość wobec prawa – wolę już
tych, którzy są zwolennikami wymierzania kary śmierci za określone czyny – i są
w tym konsekwentni. Sędzia, prezentujący Twoją postawę, byłby niebezpieczny, bo
subiektywny do bólu trzewi. I diabli wiedzą, czy akurat Ciebie by nie skazał, bo
w jego pojęciu akurat Ty byłabyś takim “wyjątkiem”.
Re: Jasny gwint!
Nie przeczytałaś mnie do końca Defendo. :)
Cytuję:
“Nie zgadzam się na społeczne przyzwolenie stosowania kary śmierci.
[…}
Jestem świadoma konsekwencji tego czemu jestem przeciwna. :)
Uważam, że to jest lepsze. Niestracenie złoczyńcy niż stracenie niewinnego.”
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49622&w=71698503&a=71706256
Jeszcze się nie obudziłaś Defendo ? Tak od rana ? ;)
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Chrześcijanin nie powinien nawet myśleć o takiej możliwości, jak stosowanie kary
> śmierci, zwłaszcza ten, kto uważa JPII za swój autorytet.
Ty masz jakąś obsesję z tym odwoływaniem się do KK. Pamiętam kiedyś znalazłaś
korelację pomiędzy zarobkami kobiet w krajach Europejskich a stopniem wpływu
kościoła ma życie ludzi.
Rydzyk z Kaczyńskim już przegrali, już nie rządzą, obudź się! Car już nie żyje.
———–
procesVII
Re: Jasny gwint!
Ten związek istnieje i można go wykazać. Chętnie wspomogę defendo w uzasadnianiu
tej tezy, w osobnym wątku.
To nie obsesja procu, to uważna obserwacja. Zauważ, że za karą śmierci są
ziobro-katole, a przeciwko – antyglobaliści, anarchiści, lewacy i pedały. Nie
zabijaj? Defendo jest tylko konkretna, nie wmawiaj jej w brzuch bękarta obsesji.
Re: Jasny gwint!
miia1 napisała:
> Ten związek istnieje i można go wykazać.
Wykaż. Pokaż mi w którym kraju katolickim orzekane są i wykonywane kary śmierci.
Bo krajów (oraz stanów w USA) gdzie wyznawana jest inna religia i kara jest
wykonywana, znajdę Ci całą masę.
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
Proc, skup się. Bo Ci się pierdoli już wszystko. Napisałam, że mogę wykazać
sprawę zarobków kobiet i katolickiej religii, a Ty mi tu o karze śmierci. Co się
z Tobą dzieje?
Re: Jasny gwint!
miia1 napisała:
> Proc, skup się. Bo Ci się pierdoli już wszystko. Napisałam, że mogę wykazać
> sprawę zarobków kobiet i katolickiej religii, a Ty mi tu o karze śmierci. Co si
> ę
> z Tobą dzieje?
To nie jest argument, to jest opinia. Wykaż, ale ma być to solidna, oparta na
liczbach i wiarygodnych próbach korelacja. Wiesz za pomocą jakich wzorów bada
się korelację czy Ci podesłać?
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
To nie jest argument, to jest opinia. Wykaż, ale ma być to solidna, oparta na
> liczbach i wiarygodnych próbach korelacja. Wiesz za pomocą jakich wzorów bada
> się korelację czy Ci podesłać?
Znam zasady badań statystycznych – jasne, że w tym momencie nie mogę udowodnić
swojej hipotezy, nie mam danych po prostu, a ich zebranie jest trudne, nie wiem
nawet, czy możliwe. Dostrzegłam w tamtym poście pewną zależność – i tyle – a
dysponowałam akurat danymi liczbowymi dotyczącymi tych sześciu państw. Nie wiem,
jak jest w katolickiej Brazylii czy innych państwach Am.Łac. Nie wiem, czy
ktokolwiek badał tam taką zależność. Natomiast twierdzę, że tam, gdzie wpływy
Kościoła są silne powstaje szczególnie sprzyjająca atmosfera do narzucania
kobietom tradycyjnej roli – matek i żon. Jeśli zaś już pojawiają się na rynku
pracy – są gorzej wynagradzane.
>
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Znam zasady badań statystycznych
Obawiam się, że takich badań nigdy nie robiłaś. A ja robiłem. I uwierz mi, że to
mozolna robota, szczególnie zbieranie danych.
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
Wszystkie prace, które pisałam na uczelni, oparte były na badaniach i na
statystyce. Maniacko boję się podejrzenia o plagiat – stąd wybór tematów, które
takich badań wymagały.Wiem, jak zbiera się dane. O wiem, co to próba
reprezentatywna. Obawiam się, że sądzisz, że masz monopol na tę wiedzę.
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Obawiam się, że sądzisz, że masz monopol na tę wiedzę.
Nie obawiaj się, nie sądzę. Mało na ten temat wiem. Ale bądź trochę
konsekwentna, bo z Twoich wypowiedzi wynika, że studiowałaś co najmniej tuzin
fakultetów.
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
proces7 napisał:
> miia1 napisała:
>
> > Ten związek istnieje i można go wykazać.
>
> Wykaż. Pokaż mi w którym kraju katolickim orzekane są i wykonywane kary śmierci
> .
> Bo krajów (oraz stanów w USA) gdzie wyznawana jest inna religia i kara jest
> wykonywana, znajdę Ci całą masę.
No to już zakrawa na…
W chrześcijańskich stanach USA jest wymierzana kara śmierci – ani razu nie
mówiłam o katolicyzmie – celowo.
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> W chrześcijańskich stanach USA jest wymierzana kara śmierci – ani razu nie
> mówiłam o katolicyzmie – celowo.
Ahas, to pomyliłem się, przepraszam, nie wiedziałem, że papieżowi podlegają
wszyscy chrześcijanie. Znajdziesz korelację jakąś?
Bo napisałaś:
“Chrześcijanin nie powinien nawet myśleć o takiej możliwości, jak stosowanie kary
śmierci, zwłaszcza ten, kto uważa JPII za swój autorytet.”
Tu:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49622&w=71698503&a=71705543
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
Procesie – wyraźnie napisałam(co cytujesz):
“Chrześcijanin nie powinien nawet myśleć o takiej możliwości, jak stosowanie ka
> ry
> śmierci, zwłaszcza ten, kto uważa JPII za swój autorytet”
Mam dokładniej? Chrześcijanin nie powinien nawet myśleć o takiej możliwości, jak
stosowanie kary śmierci, zwłaszcza ten, kto uważa JPII za swój autorytet – czyli
katolik.
Nie napisałam, że wszyscy chrześcijanie uznają zwierzchność papieża.
Pierwszy człon zdania – jak widzisz – dotyczył wszystkich chrześcijan ( użyłam
kwantyfikatora ogólnego) – drugi dotyczył katolików (kwantyfikator szczegółowy).
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Nie napisałam, że wszyscy chrześcijanie uznają zwierzchność papieża.
> Pierwszy człon zdania – jak widzisz – dotyczył wszystkich chrześcijan ( użyłam
> kwantyfikatora ogólnego) – drugi dotyczył katolików (kwantyfikator szczegółowy)
Poczytaj co oznacza pojęcie kwantyfikatora egzystencjalnego i ogólnego. Ja
właśnie to zrobiłem. Ta wypowiedź nie ma się nijak do tych pojęć.
Powiedz mi dlaczego ZWŁASZCZA ci, którzy uważają Jana Pawła za autorytet?
Jeśli już, to tak: chrześcijanie powinni. Koniec. Nie ma znaczenia jakie są ich
autorytety, nie ma znaczenia czy są luteranami czy adwentystami.
Ja nie uważam siebie za chrześcijanina, a Papieża uznaję jako autorytet moralny,
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
Ogólnego i szczegółowego. A “zwłaszcza” – bo papież – zgodnie z doktryną
katolicką – ma głos rozstrzygający m.in.w takich kwestiach jak stosunek do
aborcji czy kary śmierci.Roma locuta – causa finita.
Poza tym jeśli jest dla kogoś autorytetem moralnym – to tym bardziej powinien
akceptować jego pogląd na problemy etyczne. A on był bezkompromisowym
przeciwnikiem kary śmierci – nie dopuszczał żadnych wyjątków.
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Poza tym jeśli jest dla kogoś autorytetem moralnym – to tym bardziej powinien
> akceptować jego pogląd na problemy etyczne.
No może powinienem, ale tego nie czynię. Jest dla mnie autorytetem, a ja nie
chodzę do kościoła, zdradzam żonę, onanizuję się, unikam podatków typu VAT, CIT,
PIT i SHIT.
Ty myślisz, że jeśli zadeklarujesz się, że nie jesteś chrześcijanką, to wtedy
możesz oceniać innych?
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
A ja myślę, że za bardzo uogólniacie przynależność myśli do jakiejś wiary.
Siedzisz Miia z Defendo w głowie każdego katolika ?
;)
Re: Jasny gwint!
Miia – wspieraj – bo czuję, że… “muszę, kurna, komuś przylać, no mnie, kurna
krew zaleje” – i tak się rozzłościłam, że nie pamiętam, z czego ten cytat, no…
Przypadkiem nie “Jan Maciej Karol Wścieklica” Witkacego?
Re: Jasny gwint!
Jaki poza tym jest związek pomiędzy egzekucją Saddama, a KK i naukami JPII?
Rydzyk był katem czy sędzią w procesie?
Magiczne myślenie to się nazywa.
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
Taki, jaki jest związek przykazania “nie zabijaj”, a wyznawcami wiary
chrześcijańskiej, czyli żaden:P Nie zadawaj pytań, które Cię w mych oczach
kompromitują.
Re: Jasny gwint!
miia1 napisała:
> Taki, jaki jest związek przykazania “nie zabijaj”
Aborcja jest też wbrew temu przykazaniu. Czy tu będziemy relatywizować? Że to
bezwartościowy płód? I poczynimy wyjątki?
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
I co – zaczniemy sie spierać od kiedy embrion jest człowiekiem?
Przypominam – mowa jest o k a r z e wymierzanej człowiekowi za
czyn. Porównanie z aborcją jest nieuprawnione.
To demagogia godna Rydzyka – zmień stację.
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> To demagogia godna Rydzyka – zmień stację.
Już do Rydzyka mnie porównałaś. Porównaj teraz do Hitlera, Stalina, a będziesz
mieć na pewno rację.
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
Zamiast odnieść się do mojego argumentu – odniosłeś się do mojej złośliwej uwagi
na marginesie.
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Zamiast odnieść się do mojego argumentu – odniosłeś się do mojej złośliwej uwag
> i
> na marginesie.
Zamiast przeczytać uważnie co napisałam zrobiłaś ze mnie gówniana chrześcijankę.
<faja> Na dodatek już nie czytasz tego co do Ciebie piszę:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49622&w=71698503&a=71707117
i jeszcze w jakiś miejscach dawałam sygnał. :)
Re: Jasny gwint!
winnata napisała:
> Zamiast przeczytać uważnie co napisałam zrobiłaś ze mnie gówniana chrześcijankę
Kawciu, ale jakby to było, gdyby mądra, efemeryczna i zwiewna Defendo nie miała
racji wobec takiej głupiej kury jak Ty?
Zaraz Ci napisze jak Gucia: “goń się kuro!”
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
proces7 napisał:
> Kawciu, ale jakby to było, gdyby mądra, efemeryczna i zwiewna Defendo nie miała
> racji wobec takiej głupiej kury jak Ty?
> Zaraz Ci napisze jak Gucia: “goń się kuro!”
Nie porównuję Defendo do Guci i raczej nigdy tego nie zrobię, ale ten jej upór i
brak koncentracji zaczyna mnie wkurzać. ;)
Myślę, że ona też by się wkurzyła, gdybym ja ją tak czytała jak ona mnie.
Re: Jasny gwint!
winnata napisała:
> Myślę, że ona też by się wkurzyła, gdybym ja ją tak czytała jak ona mnie.
Kawciu, jakby to było gdyby Ciebie na forum czytał jakiś autorytet, np Michnik?
To Ty masz go czytać!
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
proces7 napisał:
>
> Kawciu, jakby to było gdyby Ciebie na forum czytał jakiś autorytet, np Michnik?
> To Ty masz go czytać!
Aha. <faja>
Re: Jasny gwint!
> > Zamiast przeczytać uważnie co napisałam zrobiłaś ze mnie gówniana chrześc
> ijankę
>
> Kawciu, ale jakby to było, gdyby mądra, efemeryczna i zwiewna Defendo nie miała
> racji wobec takiej głupiej kury jak Ty?
> Zaraz Ci napisze jak Gucia: “goń się kuro!”
Ciekawa byłam, kiedy polemika zamieni się w ataki personalne.
Moja ciekawość została zaspokojona.
Oczywiście nie dyskutuję z opiniami o mnie. Kawy nie oceniłam – i napisałam to
wyraźnie w innej wypowiedzi.
Trudno rozmawiać, kiedy interlokutor z góry “wie”, co, kiedy i do kogo napiszę -
a nawet kogo zacytuję.
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Ciekawa byłam, kiedy polemika zamieni się w ataki personalne.
> Moja ciekawość została zaspokojona.
> Oczywiście nie dyskutuję z opiniami o mnie. Kawy nie oceniłam – i napisałam to
> wyraźnie w innej wypowiedzi.
> Trudno rozmawiać, kiedy interlokutor z góry “wie”, co, kiedy i do kogo napiszę
> -
> a nawet kogo zacytuję.
Czytasz wybiórczo Defendo dlatego masz żal i nie wiesz dlaczego tak się dzieje.
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Trudno rozmawiać, kiedy interlokutor z góry “wie”, co, kiedy i do kogo napiszę
> -
> a nawet kogo zacytuję.
Ty zaczęłaś mnie porównywać do Rydzyka. Wiedziałem, że wymiękniesz, bo Ty nie
umiesz rozmawiać. Ty przemawiasz do audytorium, które uznaje głoszone przez
Ciebie prawdy bez zastrzeżeń. Dlatego dobrze się czujesz na “40-tkach” pośród
Saszków, @leszków, Iz, Kasic_Blue i innych biednych świrków.
Napisz to samo Kornelci albo Radkowi, a napiszą Ci żeś piękna i mądra. Bo Tobie
o to chodzi. Wciskaj im tam korelację pomiędzy liczbą katolików w kraju, a
ilością samobójstw wśród kobiet. Uznaję tylko naukowe metody w badaniu zjawisk
statystycznych, a nie opinie, choćby nie wiem jak uznawanych autorytetów czatowych.
W dupie to mam, obraź się tupnij, zesraj się, ale ja się nie zgadzam z Twoimi
poglądami.
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
Nie porównałam Cię do Rydzyka – jedynie demagogię Twojego argumentu zestawiłam z
jego demagogią. Nie Ciebie z nim.
Re: Jasny gwint!
Nie zrobiłam z Ciebie nikogo i niczego – dostrzegłam niekonsekwencję – dokładnie
tyle. Przeczytałam uważnie – taki mam zwyczaj. A znam tak dobrze argumenty
filozofów chrześcijańskich, że mogę Cię tu nimi zasypać, na pewno tego chcesz?
Re: Jasny gwint!
Defendo, zatrzymaj się na chwilę. Zapomnij o filozofach, policz do 10-ciu i
przeczytaj uważnie tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49622&w=71698503&a=71707117
Re: Jasny gwint!
winnata napisała:
> Defendo, zatrzymaj się na chwilę. Zapomnij o filozofach, policz do 10-ciu i
> przeczytaj uważnie tutaj:
Założę się o 100 zeta, że nie przeczyta tekstu, który wklejasz, bądź co bądź,
upierdliwie. Ona wie, że ma rację, albowiem jest mądrzejsza od kury. Jak jajko.
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
proces7 napisał:
> Założę się o 100 zeta, że nie przeczyta tekstu, który wklejasz, bądź co bądź,
> upierdliwie. Ona wie, że ma rację, albowiem jest mądrzejsza od kury. Jak jajko.
>
A przecież od błędnego zrozumienia tego tekstu zaczęła się dyskusja na temat
chrześcijan podciąganych pod JPII. ;)
Dyskusja bez danych liczbowych na poparcie tezy, czyli jałowa. Oczywiście
mogłabym jeszcze “wciągnąć” Defendo w filozofów i całość jej argumentów obalić u
podstaw w następnym wątku. <faja>
Nie byłabym upierdliwa z wklejaniem. ;)
Re: Jasny gwint!
Kawo – proszę bardzo – tak sie składa, że chętnie porozmawiam o filozofii
chrześcijańskiej. O filozofii – nie o teologii. Neotomizm, de Chardin,
szczególnie Rawls – proszę bardzo.Interesują mnie Twoje poglądy na ten temat i
Twoje stanowisko. I mówię to bez cienia ironii – chętnie porozmawiam szczególnie
o teorii sprawiedliwości.
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Kawo – proszę bardzo – tak sie składa, że chętnie porozmawiam o filozofii
> chrześcijańskiej. O filozofii – nie o teologii. Neotomizm, de Chardin,
> szczególnie Rawls – proszę bardzo.Interesują mnie Twoje poglądy na ten temat i
> Twoje stanowisko. I mówię to bez cienia ironii – chętnie porozmawiam szczególni
> e
> o teorii sprawiedliwości.
Wiesz dobrze złośliwy babsztylu, że babina nie ma o tym bladego pojęcia.
Zabłysnęłaś, jasne.
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Kawo – proszę bardzo – tak sie składa, że chętnie porozmawiam o filozofii
> chrześcijańskiej. O filozofii – nie o teologii. Neotomizm, de
> Chardin, szczególnie Rawls – proszę bardzo.Interesują mnie Twoje
> poglądy na ten temat i
> Twoje stanowisko. I mówię to bez cienia ironii – chętnie
> porozmawiam szczególnie o teorii sprawiedliwości.
Dobrze Defendo. Powiem Ci kiedy będę gotowa na taką rozmowę. Pasuje Ci ?
Bo nie ukrywam, że nie czuję się na siłach podejmować już teraz ten temat, bez
pewnego przygotowania i przemyślenia. Jeśli to bez ironii to podejmuję rękawicę.
Natomiast o co mi chodziło w tym wątku wyłuszczę także. Ale już nie dzisiaj, bo
zmęczył mnie ten dzisiejszy ciąg myślowy na kilka frontów. ;)
Re: Jasny gwint!
Procesie – wspieraj Kawę, ale nie za wszelką cenę, co?
Używanie argumentów – nie opinii – świadczy o szacunku dla oponenta.
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> Procesie – wspieraj Kawę, ale nie za wszelką cenę, co?
To jest opinia: wspieram Kawę
> Używanie argumentów – nie opinii – świadczy o szacunku dla oponenta.
Opinia.
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
Przeczytaj Kawę najpierw dokładnie Defendo. ;)
Tutaj:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49622&w=71698503&a=71707117
Re: Jasny gwint!
Przepraszam Cię defendo, za brak wsparcia w chwili obecnej, ale właśnie
gotowałam ogórkową. Dajmy im wygrać ten meczyk;) Idę potrenować do rewanżu.
Re: Jasny gwint!
miia1 napisała:
> Przepraszam Cię defendo, za brak wsparcia w chwili obecnej, ale właśnie
> gotowałam ogórkową. Dajmy im wygrać ten meczyk;) Idę potrenować do rewanżu.
Ale w nowym wątku, gubię się jak jest tak dużo wypowiedzi. Nie otruj dzieci tą
ogórkową.
–
procesVII
Re: Jasny gwint!
Miia, nie wiem, czy… właśnie – przypomniało mi się, że nie mam chleba.
Przerwa techniczna. Oponenci mają czas;)
Re: Jasny gwint!
defendo napisała:
> czy… właśnie – przypomniało mi się, że nie mam chleba.
No a ileż może Cię wywalać z czata i net może szwankować? Teraz będziesz biegać
po chleb? Dam Ci inne wymówki: muszę wziąć prysznic, sorry mam telefon,
przepraszam mam gościa.
–
procesVII
niekonsekwencje
niekonsekwencje
Pamiętasz proc nasze rozmowy o konserwatywnym liberalizmie?
Jako prosta baba oderwana granatem od rondla, tkwiłam w przekonaniu, że nie
można “zatapiać” forum, jeśli wyznaje się zasadę wolności słowa. Latając ze
sztandarem wyłażącym z gaci, jak sobota spod niedzieli, głosiłeś elitaryzm
egalitarnymi metodami. Jak to jest teraz? Bo ja czuję się przekonana do łodzi
podwodnej, dobrze mi tu. Może się starzeję, moja skłonność do zaszywania się w
fotelu daje o sobie znać.
Re: niekonsekwencje
Przegrałem, jestem cipą, jebanym nieudacznikiem. Ale nie powalili mnie ci,
którzy myślą, że to zrobili. Powaliły mnie te fajne koleżanki, które były mi
przychylne. Ale niech sobie tamtejsi pyskacze i konfidenci myślą, że to im udało
się “zniszczyć” procesa.
–
procesVII
Re: niekonsekwencje
Nie chodzi mi patafianie, o Twój komfort, a o proces (sic!) rewidowania poglądów.
Re: niekonsekwencje
Ja wiem, jak wygląda demokracja i władza ludu pracującego miast i wsi. Nie wiem,
o co Ci chodzi, przyznam. O to, że spróbowałem? Spróbowałem i przegrałem. Nie
znaczy to, że nie będę kiedyś próbował. McMurphy próbował podnieść konsolę i
przegrał całą kasę w zakładach przez to. Konsoli nie udało się mu podnieść, ale
na końcu Bromden podniósł i wywalił kraty. Gdyby McMurphy nie próbował,
Bromdenowi nie przyszłoby do łba targać ją.
–
procesVII
Re: niekonsekwencje
Twój idealizm podparty racjonalizacją po prostu mnie teraz powalił.
O co mi chodzi? Już o nic, usłyszałam szczerą odpowiedź, je suis contente.
Re: niekonsekwencje
Paradoksem idealizmu jest to, że idealista wierzy w coś nieracjonalnego. Dlatego
nie wierzyłem nigdy Szarmowi, kiedy nazywał siebie idealistą.
Hitler nie miał bladego pojęcia o tym, ze napadając na ZSRR jest szaleńcem. Ale
nie miał tez bladego pojęcia, że napadając na Francję jest szalony. Zresztą siły
zbrojne Francji i jej aliantów nie miały zamiaru wyprowadzać go z błędu, tak jak
polskie siły zbrojne.
–
procesVII
Re: niekonsekwencje
Czasem mam wrażenie, że ja Twój idealizm dostrzegam zupełnie nie tam, gdzie Ty
go lokujesz. Może on z Ciebie wycieka jakimś innym otworem?
Nie wierzyłeś szarmowi, ale waliłeś młotem w podkowę do wiecznego szczęścia
wirtuala, wciskając wszystkim, że masy mogą się stać elitą. Przygarniając pod
swe skrzydła całe tłumy badziewiaków. Wijesz się.
Re: niekonsekwencje
Szarm wykluczał w dyskusji takich, moim zdaniem wartościowych ludzi jak : Poker,
Kawa czy na początku Ty albo Sofka. Byłem bardziej otwarty.
–
procesVII
Re: niekonsekwencje
Wiem, ale W KONCU dawał się do siebie przekonać…
Re: niekonsekwencje
miia1 napisała:
> Wiem, ale W KONCU dawał się do siebie przekonać…
Ale gdzie dostrzegł fakt, że piszesz tak, iż się nadasz? Jego “Gabinet”
odwiedzałaś na długo przedtem.
–
procesVII
Re: niekonsekwencje
Ok, jasne, nie wiesz kto namówił Cię na pisanie w sieci i na poznanie się z
koleżankami Szarma.
–
procesVII
Re: niekonsekwencje
Wiem, kto namówił, ale nie jesteś świadom Kochanie, ile łez wsiąkło w glebę,
zanim szarm się do mnie przekonał.
Proc, czy nie masz wrażenia…
Proc, czy nie masz wrażenia…
że kolega barracuda omija mnie szerokim łukiem? Mam coś na twarzy, procuś,
powiedz. Może mi gołąb nasrał na paltocik?
Re: Proc, czy nie masz wrażenia…
Za mało kobieca się pokazujesz. Faceci nie lubią lewackich bojowniczek i
towarzyszek feministek. Może mu wyślij fotkę? No wiesz, tę z liceum.
–
procesVII
Re: Proc, czy nie masz wrażenia…
Kurwa mać.
No dzięki, dobry z Ciebie kumpel.
Re: Proc, czy nie masz wrażenia…
A widzisz, ma wrażenie, że jestem “uroczą kusicielką”. Jak się naprawdę napnę,
to potrafię. Żeby teraz tego nie spierdolić;)
Aaaaa.. proc, możesz zostać moim Tymochowiczem?
Re: Proc, czy nie masz wrażenia…
Żeby NIE spierdolić? A ja już wziąłem prysznic, natarłem Chanelem 5,
żeby Ci maksymalnie dogodzić w trakcie planowanych figli.
Baby, ach te baby…
Re: Proc, czy nie masz wrażenia…
Barrakudo, zmykaj mi z tego wątku, to mój konfesjonał :P
Re: Proc, czy nie masz wrażenia…
Rzeczywiście przemawiasz jak dziad do obrazu. Czemu obraz ani razu.
Ale znikam. Przepraszam.
Re: Proc, czy nie masz wrażenia…
Obraz dostał się do kompa. Obrazie, ukój mój ból.
Defendo mnie wkurwia
Defendo mnie wkurwia
Jeśli ktoś obali jej argument, pokaże, że się myli, to ona nie przyzna się do
błędu, tylko się obrazi i pójdzie w diabły.
Przyzwyczaiła się na czacie, bo gada non stop z tamtejszymi biednymi świrkami,
że każdy jej mówi, że jest mądra i piękna. Jak się pogubi, to użyje jakiegoś
szpanerskiego zwrotu czy słowa, licząc ma to, że ktoś nie zrozumie. No bo
przecież ktoś, kto używa trudnych słów nie może nie mieć racji, prawda? Ale
nie ze mną te numery. Możesz się obrażać, tupać, trzaskać drzwiami. W zemście
nie odpowiadać na moje listy, nie komentować mi bloga. W dupie to mam.
Ty nie chcesz rozmawiać, Ty chcesz się ;puszyć i przemawiać. Jeśli ktoś na
wstępie nie uzna Twojej mądrości, to nie silisz się na dowiedzenie racji. Nie
wiem skąd u Ciebie ta maniera, ale wymagasz specjalnego traktowania na forum i
na czacie. Bo jak nie, to się obrazisz i nie będziesz komentować, nie będziesz
pisać. Sram na to, co będziesz robić, rozumiesz? Zwiędła madonno? Kobiałko
przaśna?
–
procesVII
Re: Defendo mnie wkurwia
Procesie, normalnie, to nienormalne, żeby organizm mógł wytworzyć
tyle gówna, aby nim pokryć czaty, fora a nawet cały świat. :)))
–
Nie podskakuj, siedź na tyłku i przytakuj.
Re: Defendo mnie wkurwia
manierowali, manierowali, aż zmanierowali …;)
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Defendo mnie wkurwia
Wkurzyła mnie, ale net ją będzie wywalał. No i chleb suchy dla konia poszła
zorganizować.
–
procesVII
Re: Defendo mnie wkurwia
proces nie trzeba wychodzić z nerw, do maniery czas sie
przyzwyczaic, nie zmienisz tego..;)
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Defendo mnie wkurwia
pstrokata napisała:
> proces nie trzeba wychodzić z nerw, do maniery czas sie
> przyzwyczaic, nie zmienisz tego..;)
Pstro, ale Ty mnie nie popierasz dlatego, że mam rację, co do której wcale nie
jestem przekonany. Ty mnie popierasz, bo jej nie lubisz.
Ja ją bardzo lubię, ale czasem mnie wkurwia.
W sumie teraz żałuję, że otworzyłem ten wątek.
–
procesVII
Re: Defendo mnie wkurwia
proces7 napisał:
Ty mnie popierasz, bo jej nie lubisz.
w ktorym momencie Cie poparłam, dopiero teraz napisze że to co
napisałeś (prócz końcówki) jest zgodne z prawdą…i moje lubienie
czy tez nie, nie ma tu nic do rzeczy… swoje stanowisko w sprawie
defendo wyraziłam wystarczajaco wiele razy. Może nie tak dosadnie i
wprost, ale co zainteresowana miala odczytac odczytala :). I dalam
sobie spokoj. Maniera u defendo jest nie do wyplewienia, a groźna
nie jest patrząc obiektywnie ;)
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Defendo mnie wkurwia
Oponenci, którzy czują, że w dyskusji tracą grunt id nogami, są skłonni obarczać
winą za to swoich przeciwników – jak widać. Pokaż mi te trudne słowa, których
użyłam podczas dyskusji? Próbowałam rzeczowo argumentować, odrzucając oczywistą
możliwość pchania się w kanał demagogii i oceniania rozmówców. Rozmowa nie jest
łatwa, bo temat niełatwy i kontrowersyjny.
Pojęcia “kwantyfikator” użyła wtedy, kiedy wyjaśniałam Ci zdanie, które
zrozumiałeś niezgodnie z moimi intencjami.Używanie argumentów w dyskusji jest
rzeczywiście manierą ogromnie denerwującą.
Re: Defendo mnie wkurwia
Ja Ci jutro odpowiem na parę rzeczy Defendo rodem z tego wątku. Dzisiaj już mam
dość, tym bardziej, że śledziłam uważnie każdą wypowiedź i nie tylko do Ciebie
mam jakieś uwagi. Ale myślę, że czas na przerwę.
Mnie nie wkur…sz. Lubię Cię. Cieszę się, że jest z kim tutaj rozmawiać. Czuję
może pewien żal, ale o tym później.
Jutro, pojutrze odniosę się do kilku spraw…
Re: Defendo mnie wkurwia
Przypominam Ci Defendo, że to Ty pierwsza użyłaś mitologii forumowej:
“To demagogia godna Rydzyka – zmień stację.”
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49622&w=71698503&a=71707525
A wobec Kawy dużo wcześniej.
–
procesVII
Re: Defendo mnie wkurwia
Właśnie obarczyłaś winą za to swoich przeciwników, przemądrzała defendo. Masz, niestety, taką przywarę, że MUSISZ być najładniejsza z całej wsi. Powściągnij to nieco i nie będziesz wkurwiać także (choć
nie tylko) Pokera. Mnie już przestałaś. Pojąłem, że ten typ tak ma.
Ale jeśli nie poluzujesz – to się spalisz. Choć nie życzę Ci tego.
Re: Defendo mnie wkurwia
Przeczytaj wątek, o którym mowa – jestem tylko rzeczowa. Używam w dyskusji
argumentów, nie cepa. Poza tym oponent skupił się na drobnej złośliwości – a nie
odniósł się do treści argumentu – chodziło mi o to, że porównywanie aborcji do
kary śmierci jest nieuprawnione (a porównał) – na to nic nie odrzekł.Wciąż coś
“obok” meritum. :(
Re: Defendo mnie wkurwia
Wybacz dosadność, która nie wynika z emocji: myślałem, że jesteś mądrzejsza. Jeśli poruszysz temat kary śmierci albo aborcji, zawsze
znajdą się oponenci. Albo głupi, albo zacietrzewieni. Roztrząsając
poważnie trzebaby sięgnąć do opinii filozofów, którzy poświęcili znacznie więcej czasu na przemyślenia, niż tutejsze towarzystwo. A i
oni także nie uzyskali jednomyślności. Tutaj takie dyskusje mogą jedynie przybrać formę: głupia jesteś – ty sama jesteś głupia. I są to argumenty nie do obalenia.
Re: Defendo mnie wkurwia
barracuda7 napisał:
> Tutaj takie dyskusje mogą jedynie przybrać formę: głupia jesteś – ty > sama
jesteś głupia. I są to argumenty nie do obalenia.
Przy takim podejściu nie powinniśmy TUTAJ zaczynać żadnej dyskusji. :)
Re: Defendo mnie wkurwia
No proszę. Oczywiste potwierdzenie mojej tezy. Dlaczego ŻADNEJ? Pogadajmy np. jak to jest, że wszechświat kończy się po 14 miliardach
lat świetlnych. Albo o innych dobrze nam znanych tematach.
To nie jest złośliwość. To czysta nostalgia za czymś mądrym.
Re: Defendo mnie wkurwia
Racja z gatunku świętych, Barrakudo…
Sięgam do opinii filozofów. Często – bo to obcowanie z cudzą myślą, które
sprawia mi niekłamaną przyjemność – śledzenie toku rozumowania mądrych ludzi
jest jak taniec, w którym ładnie mnie prowadzą. Co nie znaczy, że jestem
bezkrytyczna.
Dyskusję podjęłam, ponieważ być może ktoś, kto w niej niekoniecznie
uczestniczy, ale czyta, a nie ma “twardego” poglądu, zechce wziąć pod uwagę
argumenty którejś ze stron. Poza tym – wciąż usiłuję nauczyć się, jak mówić na
tyle precyzyjnie, żeby treść wypowiedzi była odbierana zgodnie z moją intencją.
Re: Defendo mnie wkurwia
Ty mnie defendo nie wyświęcaj.
A rada serio: buduj krótsze zdania. Maniera tasiemców strasznie zaciemnia tekst. Nawet wyrobionemu odbiorcy. Zwłaszcza jeśli celem jest precyzja w przekazywaniu myśli. Twoim pospolitym błędem jest
łączenie dwóch form: liryczno-poetyckiej z elaboratem jak w pracy
doktorskiej. To się gryzie.
Wstęp do nauki cybra
Wstęp do nauki cybra
Droga Czytelniczko Kawo, do Ciebie kieruję ten post, który zamierzam rozłożyć
na odcinki, jako, że temat tak wdzięczny jak i rozległy, a nie pozbawiony
meandrów. Takoż w pierwszych słowach pragnę zawrzeć pewne ostrzeżenia, których
jeśli do serca swego nie weźmiesz , możesz dalszych odcinków nie czytać.
Otóż. Zabierając się za cybrzenie w sieci, dobrze, abyś miała głęboką
świadomość, iż czynisz komuś jak i sobie wyłącznie higieniczny zabieg, mający
na celu wyładowanie napięcia oraz krótkotrwałą radość poprzez uwolnienie paru
zdychających endorfin.
Zasada, której powinnaś przestrzegać Kawo, zabierając się za świntuszenie,
brzmi – cyber to nie romans. Ergo – daruj sobie łąki, plaże, wrzosowiska,
poranne rosy i “krople na owalu” (by/moherka jak jej tam)
Zasada druga – luz. Pamiętaj, że możesz wyłączyć komputer, że nikt Cię nie
widzi, że nikt nie uzna Cię za: wywłokę, złą matkę i kiepską gospodynię itepe.
W pozycji wyluzowanej, najlepiej po dawce ulubionej używki ( może być to
kieliszek wina) seksisz odprężona, radosna, z rozpogodzonym czołem, oddając
się fantazjom we własnym tempie, niczego nie MUSZĄC.
Zasada trzecia – za partnera do sekszenia nie wybieraj idioty ani prymitywa,
gdyż po pierwsze – nie zrozumie Twoich aluzji ani sugestii, po drugie – może
Cię zniesmaczyć określeniem, które zaliczasz do zbioru obleśnych. Dodam, że
nie ma nic rozkoszniejszego, niż sekszenie z bystrym, dowcipnym i zabawnym
samcem.
To by było tyle, na począteczek. Aha, dzieci się na ten czas raczej z domu
pozbądź, lub poczęstuj szmatką w cukrze i spirycie.
Re: Wstęp do nauki cybra
Udławiłem się kawą, gdy parsknąłem śmiechem gromnkim.
–
Nie podskakuj, siedź na tyłku i przytakuj.
Re: Wstęp do nauki cybra
poker, ale ja PIERWSZY RAZ pisałam poważnie!!
Re: Wstęp do nauki cybra
Miia, powiedz jej też, co również piszę poważnie, że nie uprawia się cyberka z
dobrymi kolegami. My gadaliśmy długo, o seksie też, ale nigdy nie
masturbowaliśmy się (przynajmniej ja nie).
Ja sobie nie wyobrażam walenia konia z dobrą koleżanką. Może to zacofanie i
jakaś parafiańszczyzna. Bo w zasadzie cyber to jak wspólna gra w scrabble.
To musi gdzieś tam we mnie tkwić, może chodzi o to jebane sacrum i profanum.
Wybaczcie, ale będę chwilkę klął po tym jak mnie wylogowało, a napisałem tekst
nad którym myślałem 20 minut.
–
Qui penis aquam turbat?
Re: Wstęp do nauki cybra
Procu, ale bywa, że dobry cyberseksiarz staje się dobrym kolegą. Tylko, że wtedy
libido przysycha.
P.S. Nie, nie masturbowałam się przy Tobie nawet jak mantrowałeś o kursach
giełdowych.
Re: Wstęp do nauki cybra
proces a Ty mnie uważasz za dobra koleżanke? pytam, bo nie wiem jak
podejść do ewentualnej mysl o cyberku <faja>
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Wstęp do nauki cybra
pstrokata napisała:
> proces a Ty mnie uważasz za dobra koleżanke? pytam, bo nie wiem jak
> podejść do ewentualnej mysl o cyberku <faja>
Do niedawna uważałem Cię za idiotkę, która nawet do cyberka się nie nadaje. Ale
w ostatnich dniach przekonuje się do Ciebie bardzo, co oddala wizję cyberka.
Oddala definitywnie.
–
procesVII
Re: Wstęp do nauki cybra
Proces jak to cyt. “Oddala definitywnie.”…? Nie strasz
mnie …<faja>
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Wstęp do nauki cybra
pstrokata napisała:
> Proces jak to cyt. “Oddala definitywnie.”…? Nie strasz
> mnie …<faja>
Ta <faja> jest zbędna. Wbrew pozorom ja lubie proste kobiety, jeśli są otwarte i
inteligentne. Trochę to paradoksalne: prosta- inteligentna. Powinienem napisać:
“wartościowa dyskusyjnie”. Niestety jest jeden warunek, bardzo surowy i
niesprawiedliwy, antyfeministyczny i faszystowski. Taka kobieta musi mnie
słuchać i robić to, co jej każę. W sieci nir jest to trudne i nieprzyjemne,
zapytaj Kawy.
Kawcia mogłaby się mnie uczepić, dopieprzać i być w pozycji dzisiejszej
Landryny. Nie sądzę by takie położenie wolała. Tu nie chodzi o służalczość,
włażenie w dupę, a najzwyczajniej o biznes.
Kawa mnie tu słucha najbardziej, ale ja sądzę, że z bezstronnej perspektywy, to
ona bardziej mnie dyma niż ja ją.
–
procesVII
Re: Wstęp do nauki cybra
proces7 napisał:
Niestety jest jeden warunek, bardzo surowy i niesprawiedliwy,
antyfeministyczny i faszystowski. Taka kobieta musi mnie słuchać i
robić to, co jej każę.
i być może masz racje pisząc że cyt.” nie jest to trudne i
nieprzyjemne,”
tylko nalezy zadac pytanie: dlaczego mialabym to robić? Nie
dopieprzam sie jeśli nie widze powodu, czytam bo ciekawie piszesz,
nawet przytaknę jeśli wiem że masz racje…..ale całkowite
podporządkowanie nie lezy niestety w mojej naturze, więc wybacz ale
robie to co uważam za stosowne nie to co Ty mi każesz :)
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Re: Wstęp do nauki cybra
No super Miia. Ciesze się, że chociaż jedna zrozumiałaś o co mi chodziło.
Pozostali są albo tak zieloni jak ja, albo wstydzą się strasznie i powinni
skorzystać z jednej z tych rad o wyluzowaniu i wyłączeniu ewentualnym kompa. ;)
Jak na razie utwierdziłaś mnie w moich wyobrażeniach jeśli chodzi o wstęp. Brzmi
przekonująco i wypowiedź pachnie mi profesjonalizmem. Mam nadzieję, że to nawet
nie jest wstęp tylko przedwstęp. ;)
Z zapartym tchem czytam i notuję w przyszłości…
–
Opowieści z winą i bez niej “Autostop”
Re: Wstęp do nauki cybra
winnata napisała:
> Z zapartym tchem czytam i notuję w przyszłości…
Nie jesteś w szkole. Pewnych rzeczy się nie nazywa. Gdybym ja napisał: “o tak,
fajni jesteście, teraz mi dobrze na forum” to spierdzieliłbym fakt mej
subiektywnej “fajności forumowej”.
–
procesVII
Wybierz formę
Kolejnym krokiem prowadzącym Cię Kawo do Krainy Cyber Doznań jest decyzja
dotycząca formy. Masz do wyboru: słowo pisane, słowo pisane z podglądem na
kamerę, słowo pisane z wysłaniem foty, słowo pisane z odbiorem foty, słowo
pisane z wymianą fot, skype oraz skype z podglądem na kamerę.
Osobiście odradzam doznania wzrokowe, gdyż, jak łatwo przewidzieć mogą one
popsuć smak potrawy. Pole do wyobraźni najbardziej pozostawia jednak
komunikator, zawsze można go wyłączyć, nie tłumacząc się, ot, po prostu zniknąć.
Mankament tego środka wyrazu jednakowoż polega na tym, iż trudno jednocześnie
pisać i sobie dogadzać. Dlatego dla tych, którym brak podzielności uwagi, za to
nie brak śmiałości – polecam rozmowy głosowe. Oczywiście, zanim przystąpi się do
sapania w mikrofon, warto uciąć sobie pogawędkę o pogodzie, by przetestować
walory głosowe partnera. Nie ma bowiem nic bolesniejszego, niż sepleniący, z
mutacją amant.
Kolejne odcinki nastąpią.
Re: Wybierz formę
miia hahahahahahah to ja ze swoja wymową RRRRR odpadam psia mac ,
nawet mu “mrrrrrrrrrrr” nie zamrrrycze :D
–
hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces
Wybierz partnera
Kiedy już jesteś zdecydowana, jaka forma uciech jest Ci najbliższa, kiedy
odrzuciłaś już wstyd i zachamowania, pozbyłaś się z domu rodziny i z petem w
zębach zasiadasz w fotelu, czeka Cię etap kolejny – wybór partnera. Dla takich
jak Ty utworzono w necie seks-pokoje, w których łatwo znajdziesz tego
wymarzonego. Sposób, aby zajęło Ci to maksimum 15 minut, kiedy to Twoich ud nie
zdąży owiać chłód z balkonu, a rodzina nie wróci z kina, jest bardzo prosty.
Pierwsza zasada – dobór właściwego nicka. Nie może być dosłowny, bo wejdzie Ci w
okno “Tryskająca Pała”, “samotny_ciapulek”, albo “wydymam-na-wylot-on-wawa”.
Tacy się nie nadają. Wybierz nick dwuznaczny. W moim przypadku karierę robiła
“Flecistka” i “temperówka”. Dobre są też nicki typu “straszna galaretka”,
“ogryzek po rozwodzie”, tudzież “cukrowa wata z materaca”. Pamiętaj, że mają
pobudzać inwencję, rozbawiać, intrygować. Nick ma WABIC. Daruj sobie anioły,
wiedźmy, elfy, czarownice i księżniczki. Tego jest na kopy. Zwróć na siebie uwagę.
Następny odcinek będzie o przesiewach okien.
Re: Wybierz partnera
zaHamowania… o matko, przecież zmieniłam forum, a byki robię jak w starym.
Hańba. A nawet CHańba !
Re: Wybierz formę
miia1 napisała:
. Nie ma bowiem nic bolesniejszego, niż sepleniący, z
> mutacją amant.
>
—
Taki z mutacją, to najpewniej nieletni, można pod pedofilię
podciągnąć. Jest takie pojęcie pedofilka?
Re: Wstęp do nauki cybra
proces7 napisał:
> winnata napisała:
>
> > Z zapartym tchem czytam i notuję w przyszłości…
>
> Nie jesteś w szkole.
No właśnie Procesie, nie jesteśmy w szkole, ale wszyscy chcemy coś korzystać z
tego co tu się wypisuje. Nie jesteśmy, a Ty mnie tą linijką profesorską po
łapach jak uczniaka. ;)
Przesiewy okien
Weszłaś do jaskini rozpusty jako Polna_Myszka i rozglądasz się. Okna tlenowe
zaczynają pikać jedno po drugim, musisz mieć zatem refleks i “nosa”, aby z
tłuszczy przepoconych zboków znaleźć tego, który doprowadzi Cię do spazmów
rozkoszy.
Odrzucaj te z ikonkami. Jeśli delikwent nie potrafi się wysłowić, zmarnujesz
swój cenny czas i ulotną chwilę odwagi.
Panowie tryskający od razu w ekran odpadają z przyczyn oczywistych. Pamiętaj, to
TOBIE ma być dobrze. Nie masz obowiązku nikogo zadowalać bez własnej przyjemności.
Pytania o to, czy lubisz seks powinny dyskwalifikować osobnika. Teksty o
wielkości członka również, jako świadczące o znikomej znajomości psychiki kobiet.
Na zaczepki odpowiadaj dowcipnie – jeśli kandydat naprawdę będzie zainteresowany
erotyczną rozmową, nie ucieknie. Podejmie grę słów i skojarzeń, będzie Cię
wabił, kusił i pokonywał delikatnie Twój opór. Bardzo łatwo się o tym
przekonać. Możesz się zadeklarować, jako spowiedniczka zboków i przekonywać, że
cyber to grzech, bystrzejszego to rozbawi, durnia spłoszy.
Pamiętaj, że w pokojach “seks-erotyka” są też normalni, sympatyczni faceci, z
którymi można nie tylko wirtualnie kopulować, ale fajnie pogadać. Pamiętam, jak
kiedyś przegadałam z pewnym uroczym panem 2 godziny na temat wzrokowych bodźców
seksualnych i roli kamerek internetowych w życiu seksualnym żonatych samców. I
nie robiliśmy nic z “tych rzeczy”.
No i rzecz podstawowa – jeśli nie chcesz oglądać fiuta, napisz to w pierwszym
zdaniu, to najlepsza metoda selekcji.
“Żelazobeton”
“Żelazobeton”
Żelazobetony to są niektórzy z Was. Mają żelazne myślenie. :P
Nie ma w fachowym nazewnictwie budowlanym takiej nazwy. Jest tylko beton
zbrojony – żelbet. Jedyna nazwa potoczna używana przez budowlańców to
“żelbeton”. Żelazobeton to bzdura i żart dla każdego budowlańca, niezależnie
od tego czy jest wykładowcą czy wylewa beton na budowie. ;)
W dupie mam, że nie macie mnie za żaden autorytet w tej sprawie. Ja w
porównaniu do Was jednak nim jestem. :) I nie zarzucajcie mi uporu w mojej
niewiedzy. Próbkę swojego zaprezentowaliście zbiorowo wczoraj.
Podpierając się encyklopedią PWN. :D :D
Pusty śmiech drodzy państwo…
Re: “Żelazobeton”
Winna, bo zostaniesz winna zmiany słowników. Masz rację, że budowlańcy tak to określają. I słownik podaje “żelbet” obok “żelazobetonu”. Myślę, że zadaniem budowlańców jest co innego, niż
ustalanie reguł poprawności językowej.
Żargon środowiskowy bywa przekomiczny. Ale nawet prof. Doroszewski w
Słowniku poprawnej polszczyzny zamieścił hasło “upiór dzienny”. I
chodziło mu o określenie używane przez… praczki. Wyluzuj Wi.
Re: “Żelazobeton”
Winnata po wczorajszej rozmowie na czacie jest obrażona na mnie i defendo na
armagedon, a na encyklopedię PWN za żelazobeton.
Nie ma armagedonu, bez żelazobetonu!
Kawcia…to nie jest tak, że im bardziej będziesz tupać, tym encyklopedia
bardziej będzie milczeć :D
Miłego dnia :D
Re: “Żelazobeton”
tak, tak Miia. Wykręć się sianem i tylko nie przyznaj Kawie przypadkiem racji.
Gdybyś uważnie czytała wiedziałabyś, że wczoraj na czacie już udowodniono, że
miałam w tym wypadku rację. I niestety był błąd w Encyklopedii. Tu nie chodzi o
moją obrazę, ale sposób w jaki podchodzicie do rozmów oraz to, że krytykujecie
kogoś sami postępując identycznie.
Najlepiej to niczego nie wyjaśniać i tkwić w błędach przez całe życie.
Re: “Żelazobeton”
Krups napisał: I niestety był błąd w Encyklopedii.
Tak, tak i Ty ten błąd na szczęście wykazałaś. Encyklopedystko.
Re: “Żelazobeton”
Miia, a Ty będziesz tkwić w błędzie i nie przyznasz się do niego. Powodzenia.
Pewnie tak robisz z wieloma rzeczami. Ja dałam tylko linka na potwierdzenie, a
potwierdził ktoś inny Defendo, kto jak wspomniała wie, że jest fachowcem.
Wykazywać mogłabym. Tylko czy jest nadal co ?
Re: “Żelazobeton”
MIIA!!! Nie powiesz chyba, że TO jest dobrą zabawą? Co WY wyprawiacie
dziewczyny! Starcie budowlańców, encyklopedystów, twórców słowników
właściwie z kim.
Jeśli tak dalej pójdzie, to wycofam swoją kandydaturę z Twojej szkółki. I pomyśl ile przez to możemy stracić!
Re: “Żelazobeton”
Masz rację, już się zamykam.
zostaw komentarz