Co się wydarzyło w Catch 22

Co znaczy dla Was pies?

Opublikowany w Uncategorized przez Otis w dniu luty 10, 2009

Co znaczy dla Was pies?

barracuda7 07.11.07, 18:09 Odpowiedz

Nowofunlandy były zabierane na łodzie przez rybaków i potrafiły z 16
km wyczuć ląd. Stawały na burcie i szczekały we właściwą stronę. Miałem owczarka niemieckiego. Po 10 latach dopadł go rak. Czarniak.
Wykopałem dół w ogrodzie i przywiozłem weterynarza. Uśpił go. Nie miałem siły go zasypać. Weterynarz to zobaczył i wyręczył mnie. Łzy
pojawiają mi się na wspomnienie. To był przyjaciel, z którym rozumieliśmy się bez słów. Długo mógłbym opowiadać.

Re: Co znaczy dla Was pies?

miia1 07.11.07, 18:15 Odpowiedz

Nie wiem, mam koty. Jeszcze żywe.

Re: Co znaczy dla Was pies?

proces7 07.11.07, 19:02 Odpowiedz

Szlag jasny, napisałem długi tekst o zwierzętach, pisałem go dwadzieścia minut i
system mnie wylogował. Chuj kurwa!
Jak mnie to wnerwia, pisze notkę na blogu albo tu list, nieraz pól godziny, a tu
jeb, nie ma. Wyloguje, zginie w pizdu. Potem przechodzi ochota na zwierzenia.
Ale przypomnij mi Barac o tych zwierzętach, bo mam coś do powiedzenia.

Qui penis aquam turbat?

Re: Co znaczy dla Was pies?

winnata 07.11.07, 23:37 Odpowiedz

Już pisałam dzisiaj Barracudzie i teraz powtórzę. Można wrócić do już napisanej
notki czy listu poprzez cofnięcie operacji, które się wykonało. Strzałeczka na
górze ekranu. Cofasz i dochodzisz do momentu przed wywaleniem. Kopiujesz i
bawisz się w zapisy. Przy długim pisaniu najlepiej sobie skopiować list czy
notkę przed zapisem. ;)

Re: Co znaczy dla Was pies?

pstrokata 07.11.07, 19:06 Odpowiedz

W domu rodzinnym mielismy psa, ot kundel, niby nic wielkiego.
Ktoregos dnia ojciec przyniósł szczeniaczka – suczke wystraszoną
taką, bitą przez tamtego własciciela…i zostala z nami… 13 lat,
bo potem zachorowała i ojciec kazal jechać z nią do weterynarza, a
tamten orzekł że nic sie nie da zrobić, że to starość. Pamiętam mine
ojca jak mama wróciła bez psa i położyła smycz na stole. Ojciec
wyciągnąl paczke papierosów i tak palił jeden za drugim do
skończenia paczki…Od tej chwili bylo wiadomo, żadnego psa więcej w
domu nie będzie <faja>


hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces

Re: Co znaczy dla Was pies?

proces7 07.11.07, 19:51 Odpowiedz

Tu pisałem trochę o tym:
proces.wordpress.com/2006/08/07/czworonozni-przyjaciele
Mam sporo przemyśleń, przypomnijcie kiedyś temat. Bo w tej chwili “obraziłem
się” na komputer i temat.

Qui penis aquam turbat?

Re: Co znaczy dla Was pies?

barracuda7 07.11.07, 19:54 Odpowiedz

Pod Hawaną oglądałem posiadłość Hamingweya. Groby jego psów, kotów.
W salonie głowy spreparowane jego rzekomych trofeów: lwa, tygrysa, gazeli. Nie podobało mi sie to. Jak cały, wybitny autor. Jak jego łazienka z napisami data – waga, data – waga itd. Urwany słupek, kiedy strzelił sobie w łeb. Bo przestraszył się życia. I pies go…

Re: Co znaczy dla Was pies?

proces7 07.11.07, 20:03 Odpowiedz

Wiesz, ja uwielbiam Hemingwaya i pewnie lepiej nie znac takich szczegółów, które
mogłyby rzucać cień na jego życie.
Ale trochę nie rozumiem tego. Weźmy takiego Michnika, Wielki Polak, dziś daje
dupy z Rywinem, z publikacjami w “El Pais” ( kto to kurwa tu czyta, a w
Hiszpanii też to mają w dupie). Staram się zamykać oczy i widzieć go jako
bohatera. Kiedyś taki będzie, jak Kuroń, po śmierci. Wałęsa ma szansę. Pewnie
wiecie, to nie klikajcie:
wiadomosci.gazeta.pl/Wiadomosci/1,80269,4652526.html

Qui penis aquam turbat?

Re: Co znaczy dla Was pies?

barracuda7 07.11.07, 20:01 Odpowiedz

Pod Hawaną oglądałem posiadłość Hamingweya. Groby jego psów, kotów.
W salonie głowy spreparowane jego rzekomych trofeów: lwa, tygrysa, gazeli. Nie podobało mi sie to. Jak cały, wybitny autor. Jak jego łazienka z napisami data – waga, data – waga itd. Urwany słupek, k
kiedy strzelił sobie w łeb. Bo przestraszył się życia. I pies go…

Re: Co znaczy dla Was pies?

barracuda7 07.11.07, 21:40 Odpowiedz

Przepraszam. Coś mi się chrzani w kompie. Stąd dubel.

Re: Co znaczy dla Was pies?

proces7 07.11.07, 21:42 Odpowiedz

barracuda7 napisał:

> Przepraszam. Coś mi się chrzani w kompie. Stąd dubel.

No, to masz to samo co ja. Używasz chyba często Opery, jak widzę po tekstach.
Albo jakiejś starej wersji Firefoxa.


procesVII

Re: Co znaczy dla Was pies?

barracuda7 07.11.07, 21:53 Odpowiedz

Rzeczywiście – Opery. Jest coś lepszego?

Re: Co znaczy dla Was pies?

proces7 07.11.07, 21:56 Odpowiedz

barracuda7 napisał:

> Rzeczywiście – Opery. Jest coś lepszego?

Opera jest dla debeściaków, naprawdę. Mało ludzi jej używa. Przeważnie
informatycy. Jeśli jesteś w tych sprawach cienki jak ja, to bezproblemowy jest
Firefox. Większość moich znajomych go używa:
www.mozilla-europe.org/pl

procesVII

Re: Co znaczy dla Was pies?

winnata 08.11.07, 10:19 Odpowiedz

Fakt, ja korzystam z Firefoxa, chociaż mam Operę. Czasem jak mi nie działał FF
próbowałam z niej korzystać. Jakoś nie przestawiłam się. :)
Może ona gorzej zapamiętuje operacje wstecz ? Bo ja z tym w FF nie mam kłopotów
i rzadko mnie wywala z zalogowania.

Re: Co znaczy dla Was pies?

malina1603 07.11.07, 22:01 Odpowiedz

Opery nie używam, bywam żeby się odchamić. Jeśli zaś chodzi o psy to
psiara jestem, więc jeżeli znudził Ci się pupil albo pożarł Ci
ulubioną książkę przygarnę. Ogólnie psy są fajne i te mundurowe i te
bezmundurowe:))

Re: Co znaczy dla Was pies?

alkacja.79 08.11.07, 14:55 Odpowiedz

Ja jednak chciałabym mieć kolejnego kundla. Uwielbiam psy.

Re: Co znaczy dla Was pies?

winnata 07.11.07, 23:33 Odpowiedz

Pies to pies. Tak kiedyś myślałam. ;) Zawsze kochałam zwierzęta i płakałam po
ich stracie. Owczarki niemieckie uważam za najmądrzejsze i najlepsze psy pod
wieloma względami. Kocham kundle. Nie przepadam jednak za wieloma psami
rasowymi. Typu pekińczyk, ratlerek, jamnik itp.
Zraziłam się strasznie do charta afgańskiego, miałam taką sukę. Wzięłam ją z
ulicy jeszcze młodą ze złamaną przednią łapą i zrośniętą w poprzek. Co ja się z
nią najeździłam do Akademii Medycznej we Wrocku i co ja się z nią miałam, nawet
jak już wyzdrowiała… NIGDY WIĘCEJ !

Re: Co znaczy dla Was pies?

alicjalondyn 08.11.07, 09:50 Odpowiedz

Dawno temu dostalam na urodziny od mana szczeniaka, owczarka belgijskiego.To byl
tylko moj pies,to ja bylam jego pania.Przeszedl odpowiednia tresure na
posluszenstwo i obrone w policji(za pieniadze mozna wszystko).Zylo nam sie razem
super, do momentu mojego wyjazdu.WB miala bardzo zaostrzone przepisy
weterynaryjne, Obowiazywala 6 miesieczna kwarantanna.Musialam zostawic przed
wyjazdem psa u rodziny.Mial tam dobrze, duzy ogrod do biegania i pewna
opieke.Ostatni raz, kiedy go widzialam siedzial przy bramie. I tak zostal. Kiedy
juz tu na miejscu udalo mi sie zalatwic zgode na jego pobyt, rodzina powiedziala
mi, ze pies zostal uspiony.W ciagu 2 miesiecy oslepl i dostal paralizu,glowna
jednak przyczyna byla jego glodowka.Nie jadl nic.Podobno sam weterynarz
zaproponowal uspienie, by sie dalej nie meczyl.Dlatego, nigdy wiecej zadnego
psa.Mam wyrzyty, ze go zostawilam.

Re: Co znaczy dla Was pies?

winnata 08.11.07, 10:21 Odpowiedz

Dla psa trzeba mieć czas i miejsce. To jak jeszcze jedno dziecko, czasem może
okazać się pomocnym członkiem rodziny, ale to zdarza się bardzo rzadko.

Re: Co znaczy dla Was pies?

alkacja.79 08.11.07, 10:44 Odpowiedz

Mój pierwszy pies, którego mam do dziś, został kupiony od małego
chłopca za “co łaska”. Tak więc moja suka- Nadia, kosztowała mnie 5
zł. Nie przeceniłam jej. Koszty jakie musiałam ponieść ‘po’ były
ogromne. Chodząca niszczarka i złodziejka. No ale kochany kundel.

Re: Co znaczy dla Was pies?

alkacja.79 08.11.07, 11:02 Odpowiedz

I proszę sobie darować uwagi typu: “jaki pies, taki właściciel”:D

Re: Co znaczy dla Was pies?

barracuda7 08.11.07, 12:44 Odpowiedz

Kundel KOCHANY. Ty nie chcesz być również kochana? Alkacjo 79?

Musiałem wyjechać na 2 tyg. za granicę. Pies miał luksusową budę, trawnik, ogród. Sąsiad do mnie przychodził bez problemów. Przymierzaliśmy się do tego, by dawał psu jeść i pić. Niestety, okazało się, że Cezar nie wpuszcza go podczas nieobecności mojej, a
przynajmniej żony (bo to ja byłem przewodnikiem sfory – jej, zwłaszcza w początkowym okresie potrafił pokazać jakie ma zęby). Musiałem go zawieźć do schroniska w Celestynowie. Po powrocie, mimo
że miałem za sobą ok. 1000 km wyrzuciłem walizki i do schroniska.
Tam wypuszczony z klatki i za ogrodzenie Cezar puścił się w szaleńczy
bieg. Tam, spowrotem i wskoczył do samochodu. Rozmawiałem jeszcze z
pielęgniarzem, który zapewniał mnie, że zaprzyjaźnił się z psem. Kiedy zbliżaliśmy się do auta (drzwi ciągle uchylone) Cezar wyraził swoje zdanie, na co opiekun zrobił kilka gwałtownych kroków wstecz.
Był to bowiem koniec przyjaźni.

Re: Co znaczy dla Was pies?

alkacja.79 08.11.07, 14:21 Odpowiedz

barracuda7 napisał:

Kundel KOCHANY. Ty nie chcesz być również kochana? Alkacjo 79?
________________________________________________________________

A co jeśli ja nie kocham? Żerować na czyimś uczuciu nie potrafię.

Zastanawiam się na fragmenten przez Ciebie napisanym:

“Kundel KOCHANY. Ty nie chcesz być również kochana? Alkacjo 79?”
i- ostrożna, bowiem znam Twoje niekiedy zgrabnie przemycane
złośliwości – zastanawiam się, czy przytoczony fragment nie powinien
być przeze mnie odczytany w ten sposób:

“KUNDEL kochany. Ty nie chcesz być kochanym KUNDLEM, Alkacjo 79?”.
Błąd w sztuce i akcent padł na niewłaściwe słowo, Barracudo?

I wracając jeszcze na moment do tematu.

Psy to niezwykle wdzięczne stworzenia. Kochasz i ci się nie nudzi.
Ciekawe czy dlatego, że mówić nie potrafią.

Re: Co znaczy dla Was pies?

barracuda7 08.11.07, 17:52 Odpowiedz

Jak często – niesprawiedliwie mnie oceniasz. To był niewinny żart oparty na Twojej niezręcznej wypowiedzi. Ani krzty złośliwości. Nie
przy temacie psów. Wspomnienie o moim Cezarze wyciska mi łzy. Prawdziwe.

Protestuję stanowczo przeciw określeniu, że psy mówić nie potrafią.
Napisałem wcześniej, że ze swoim porozumiewałem się bez słów. To się
zdarza również ludziom. Proporcje są zbliżone: niktórzy ludzie nie są
w stanie porozumieć się ze sobą, jak i z psami.

Czytałem tu post o psie podgryzaczu. To następstwo braku więzi. Zaspokajania potrzeb psa. Nierozumienia go. Tylko siebie.

Re: Co znaczy dla Was pies?

alkacja.79 08.11.07, 21:27 Odpowiedz

Napisałam:

“Psy to niezwykle wdzięczne stworzenia. Kochasz i ci się nie nudzi.
Ciekawe czy dlatego, że mówić nie potrafią”

Nie nudzi się ani kochanie, ani pies, właśnie dlatego, że- jak to
zwykli robić ludzie- nie mówi, nie przemawia. W przypadku ludzi,
kmunikacja werbalna bywa zródłem nieporozumień i konfliktów, których
wynikiem może być ‘zmęczenia materiału’, ’sfilcowanie materiału’, a
nawet ‘zburaczenie materiału’. Dlatego, celowo, podałam przykład
niemówiącego ludzkim głosem psa i wiążącą się z tym faktem-
nieskrępowaną, trwałą, niezmienną miłość właściciela.

A jeśli chodzi o niewerbalne sygnały, którymi ‘przemawia’ mój pies,
to nauczyłam się je bezbłędnie odczytywać. Wiem, że jak kładzie mi
pysk na kolanach, to chce, aby go za uchem podrapać, wiem także, że
jak weźmie w zęby miskę i z hukiem rzuci o podłogę, to drapania za
uchem nie oczekuje.

I jeszcze wzmianka o Twoim łagodnym stanie ducha, kiedy wspominasz
psa… Myślisz, że powinnam sobie w sygnaturkę wrzucić: “Ave
Cezar”?:P

Re: Co znaczy dla Was pies?

barracuda7 08.11.07, 22:40 Odpowiedz

Napisałem do Ciebie długi, ciepły list i mi wy… Cenię Twoje poczucie humoru.

Ave Alkacjo!

Druga runda

Opublikowany w Uncategorized przez Otis w dniu luty 10, 2009

Druga runda

miia1 08.11.07, 16:21 Odpowiedz

Miałam tu dowieść związku między zarobkami kobiet a dominującą religią.
Ugotowałam ogórkową, mogę zaczynać. Argumentów mam dość na tydzień, więc
pozwolicie Państwo, że będę się rozkręcać powoli.
Pierwsze – istnieje związek między zatrudnieniem kobiet, a równouprawnieniem
występującym w krajach UE. I tak – w Szwecji, która obok Norwegii i Finlandii
może się pochwalić najbardziej wyrównanymi płacami dla mężczyzn i kobiet na
tych samych stanowiskach, stopień zatrudnienia kobiet wynosi 70,5%. Dla
porównania -Hiszpania: 48,3%, Polska: 46,2%, Włochy: 45,2%;. Wskaźnik
zatrudnienia kobiet jest u nas jednym z najniższych w całej Unii. W Europie
pracuje średnio 62,9 proc. kobiet (w Czechach 57 proc., w Danii – 75,1 proc.).
Czego to dowodzi ? Otóż moim zdaniem tego, że im lepsza sytuacja
równouprawnienia na rynku pracy, tym lepsza sytuacja zawodowa kobiet.

Re: Druga runda

proces7 08.11.07, 16:25 Odpowiedz

Daj Grecję, Rumunię i Bułgarię. Zobaczymy jak ma się prawosławie. Bo na razie
dobrze Ci idzie, protestanckie kraje lepiej traktują kobiety.

procesVII

Re: Druga runda

miia1 08.11.07, 16:36 Odpowiedz

Zaczekam, aż def wróci z chlebem, ja muszę chłopom uprasować koszule. W tym
czasie pomyślę.

Re: Druga runda

proces7 08.11.07, 16:38 Odpowiedz

Nie mów, że te dane wymyślasz? Bo jeśli nie, to nie “pomyśleć”, a zerknąć do
statystyk.

procesVII

Re: Druga runda

miia1 08.11.07, 16:40 Odpowiedz

Pomyślę o argumentacji i źródłach, do jakich chcę sięgnąć. Okej?

Re: Druga runda

miia1 08.11.07, 16:53 Odpowiedz

Kolejna rzecz,jaka przyszła mi do głowy w odniesieniu do sytuacji kobiet, już
nie na rynku pracy, ale w życiu politycznym i zajmowaniu stanowisk państwowych i
wysokich stanowisk administracyjnych, to bariera kulturowa, która stoi na
przeszkodzie wysokiej ich reprezentacji. Jedną z barier jest religia wynoszona z
domu, w której wzrastamy. Zwiększona aktywność polityczna kobiet jest bardziej
widoczna w krajach protestanckich niż katolickich. I znowu przykładem może być
Hiszpania, która jako państwo katolickie bardziej preferuje model
kobiety-strażniczki ogniska domowego oraz protestanckie kraje skandynawskie, w
których z kolei idea aktywności zewnętrznej kobiet jest powszechnie akceptowana
i uznana za normę.
Udało mi się znaleźć dane wskazujące, ze w w Szwecji kobiet reprezentujących
władzę ustawodawczą jest 45,3%, w Danii 38%, a w Finlandii i Norwegii po
36,5%3, natomiast w Portugalii czy Włoszech, kobiety stanowią zaledwie ok 10% .

Re: Druga runda

miia1 08.11.07, 17:11 Odpowiedz

Def, kupiłaś chleb? :P

Re: Druga runda

proces7 08.11.07, 17:17 Odpowiedz

Dobrze Ci idzie. Ale musisz zestawić z innymi religiami, na tle protestantów
istotnie, katolicy wyglądają źle. Weź buddystów, hinduistów, islam i shinto
(Japonia, Chiny, Indie, Arabia Saudyjska, Turcja). No a w Europie prawosławie.

Musisz tez wziąć pod uwagę fakt, że zestawiasz kraje bardzo małe i robisz błąd,
taki jak politycy zestawiający Irlandię i Estonię z Polską. Łączna ludność
Finlandii, Danii i Szwecji to zaledwie 1/3 populacji Włoch. Antiqua, Falklandy
czy Luksemburg mają też 2-3 razy większy PKB per capita niż Niemcy czy USA.

procesVII

Re: Druga runda

miia1 08.11.07, 17:28 Odpowiedz

Celowo nie zestawiam nas z islamem, procu. Świadomie chcę poruszać się w
terenie, który nie wykazuje dzikich skrajności. W czymś, co mnie bardziej dotyczy.
Jeśli uwazasz, że zastosowałam niewymierną próbę, dodaj coś od siebie.

Re: Druga runda

proces7 08.11.07, 17:44 Odpowiedz

Miia, ja po prostu nie wiem z jakich danych korzystasz. Zakładam, ze są to
solidne i wiarygodne liczby, ufam Ci.
Podam Ci przykład. W USA robiono badania na temat rodzin wielodzietnych.
Stereotyp mówi, ze bieda i brak świadomości powodują wielodzietność. A badania
pokazały coś innego, w bogatych rodzinach, po przekroczeniu pułapu średniej
klasy, rodziny często są wielodzietne.
Wystarczy spojrzeć w historię, królowie i książęta mieli sporo dzieci. Ale to
tez dość demagogiczny argument, bowiem wśród biedoty śmiertelność niemowląt była
wyższa.

Ja rozumiem, że zestawienie katolicyzm plus dobrobyt może powodować spadek
zatrudnienia kobiet, który może wynikać z faktu posiadania dużej ilości dzieci.
Bogaci Włosi czy Hiszpanie nie muszą importować Arabów czy Murzynów do pracy, a
mimo to tam najlepiej się oni czują. Klimat, luz itd. A typowy Szwed będzie
niebawem Arabem ze skośnymi oczyma i będzie wyznawał islam. Wtedy może się
kobietom pogorszyć.

procesVII

Suplement

proces7 08.11.07, 17:49 Odpowiedz

Trzeba by jeszcze spojrzeć, ilu w Szwecji mieszka luteran, Wikipedia mówi, że
75%, ale to tak jak Wiki mówi o Polsce- 89% katolików.
Fajnie się pisze już tak na spokojnie bez tych bluzgów Defendo, prawda?
Straszna rajfura z niej.

procesVII

Re: Druga runda

miia1 08.11.07, 17:53 Odpowiedz

No nie do końca tak jest, procu. Choćby dlatego, że nie tylko kwestie kulturowe,
ale gospodarczo społeczne i prawne mają wpływ na to, jak sytuacja kobiet się
przedstawia. Z tym, że te kulturowe mają ogromny wpływ na tworzenie prawa,
które, jak zostaje wprowadzone, chroni kobiety na rynku pracy, na przykład. Ale
nie tylko. To samo dotyczy rozwiązań prawnych w przypadku przemocy domowej.
Skupiłam się na czynniku kulturowym, bo wyjściem do tej dyskusji była sprawa
religii i jej wpływu na sytuację kobiet w katolickim kraju.
Co do Szwedów, wydaje się, że mają oni na tyle mocny i ugruntowany system
rozwiązań dotyczących uprawnienia, że raczej nie dożyjemy ich “arabienia”. Tak
sądzę.

Re: Druga runda

proces7 08.11.07, 17:59 Odpowiedz

W latach 80-tych Szwecja przeżyła straszny szok po długoletnich rządach
socjalistów. Szwecja jest krajem, który coraz bardziej się zadłuża i system
socjalny tam pierdyknie niebawem.
Pamiętam początek lat dziewięćdziesiątych w Finlandii, kiedy bezrobocie stuknęło
powyżej 20% (upadek ZSRR to sprawił). W Helsinkach rozdawano kaszę z ulicznych
garkuchni dla bezdomnych.

procesVII

Re: Druga runda

miia1 08.11.07, 18:07 Odpowiedz

No dobra, Szwecja jest małym krajem, choć sztandarowym przykładem na pewne
rozwiązania. Podam Ci przykład – tam urlop wychowawczy jest podzielony między
rodziców w ten sposób, że ojciec MUSI spędzić 2 miesiące z dzieckiem. Dzięki
temu jego atrakcyjność na rynku pracy zostaje zrównana, nikt nie zwalnia kobiet
dlatego, że urodziły dzieci. Rodzice MUSZĄ opiekować się dziećmi wspólnie.

Re: Druga runda

proces7 08.11.07, 18:14 Odpowiedz

miia1 napisała:

> Rodzice MUSZĄ opiekować się dziećmi wspólnie.

Widzisz MUSZĄ. Dlatego boję się jebanego lewactwa. Bo oni muszą dla dobra
dzieci. Nie mogą sobie ustalić między sobą. Myślę, że w Szwecji, wskutek Twego
uzależnienia od netu, zabraliby Ci dzieci. Dla ich i Twego dobra. Bo ONI wiedza
lepiej.


procesVII

Re: Druga runda

miia1 08.11.07, 18:17 Odpowiedz

No wiem, wiem… kumpela nie mogła kupić trzeciej flaszki whisky, bo ją wpisali
do kartoteki. Następnego dnia zapisali ją do AA.:D
No wszystko ma dwa końce, proc. Mnie się podoba takie lewactwo, gdzie przez 2
miesiące nie muszę sprzątać kupek i prać bluzek po ulewających się kaszkach.

Proszę

Opublikowany w Uncategorized przez Otis w dniu luty 10, 2009

Proszę

defendo 08.11.07, 08:19 Odpowiedz

… o pomoc: mam syndrom porannego zidiocenia i ciężki atak grafomanii.
Potrząśnie mną ktoś? Może jakiś szczególnie mądry, inspirujący tekst?
Albo chociaż małe rozstrzelanie? Bo za chwilę napiszę coś, czego okrutnie będę
się wstydzić…

Re: Proszę

pstrokata 08.11.07, 08:23 Odpowiedz

defendo ja chętnie poczytam ten “wstydliwy” tekst ;)


hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces

Re: Proszę

proces7 08.11.07, 08:28 Odpowiedz

Nie wyobrażam sobie, byś mogła coś takiego napisać.

procesVII

Re: Proszę

defendo 08.11.07, 08:40 Odpowiedz

No to napiszę!

Nie ma już życzliwych ludzi… :(

Mieliście mnie powstrzymać, nie podjudzać :p

Re: Proszę

defendo 08.11.07, 08:41 Odpowiedz

Ale nie na t y m forum, aż tak nie ogłupiło mnie jeszcze. Chyba…

Re: Proszę

pstrokata 08.11.07, 08:44 Odpowiedz

miej na uwadze, że tutaj mniej osób “ogłupienie” jeśli takowe jest,
wyczyta :)


hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces

Re: Proszę

defendo 08.11.07, 08:47 Odpowiedz

Ale wszyscy to zauważą i wypunktują, tam mam szansę pozostać niezauważona albo
pominięta litościwym milczeniem;)

A już naśmieciłam grafomańsko – i co? i nic:D

Re: Proszę

pstrokata 08.11.07, 08:49 Odpowiedz

ja przymkne oko na grafomaństwo, zresztą samo sie przymyka, jestem
nieprzytomna z niewyspania, stąd może prośba o te wstydliwości, się
może rozbudze..;)


hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces

Re: Proszę

defendo 08.11.07, 08:51 Odpowiedz

Tja… masz ochotę na nową sygnaturkę, strojnisiu ;p

Re: Proszę

pstrokata 08.11.07, 08:59 Odpowiedz

:D oj tam, sygnaturek to ja mam całą szafe…:D , ale masz racje,
czas zmienić, ileż można w jednej halce biegać ;)


hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces

Re: Proszę

defendo 08.11.07, 09:05 Odpowiedz

Kysz! Może wykorzystaj złote myśli Edzia, tytuły(nie hrabiowskie) Fotera,
komplementy Acera albo co…

Re: Proszę

pstrokata 08.11.07, 09:09 Odpowiedz

pragne zauważyć, że jeszcze Twojej myśli w sygnaturce nie miałam :D
Ciebie jako myśl i owszem, ale nie Twoja to była myśl ;)


hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces

Re: Proszę

defendo 08.11.07, 10:23 Odpowiedz

Kłamczuszka:D
A to?
“Jeżeli ktoś coś komuś, no to jeszcze: jeżeli nikt nic nikomu, to niewiele,ale
zawsze (by defendo)” :p

Re: Proszę

pstrokata 08.11.07, 10:28 Odpowiedz

Kurde !! faktycznie ! zwracam honor… zupełnie o tym zapomniałam…
fakt, to było głębokie przemyślenie :D ;)


hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces

Re: Proszę

winnata 08.11.07, 10:07 Odpowiedz

Defendo, ale tutaj niewielu Cię przeczyta. Więc czego masz sie wstydzić ? Między
swoimi ? ;)

Re: Proszę

defendo 08.11.07, 10:26 Odpowiedz

Ale tu się po mnie przejadą… słusznie zresztą. I końmi włóczyć będą, a koni
żal. I ze skóry obedrą, suchej nitki nie zostawią i co tam jeszcze… ;(

Re: Proszę

barracuda7 08.11.07, 12:53 Odpowiedz

Grafomania chwilowo w dużej sieni na kołku. Ale K O K I E T E R I A!

Walnij to wreszcie. Nie nadymaj się jak żaba, która chciała zostać krową. Bo pękniesz jak ona.

Re: Proszę

barracuda7 08.11.07, 13:19 Odpowiedz

Uparciucho! Bo grozi Ci jeszcze obstrukcja. Dla kobiet w Twoim wieku
to przykra dolegliwość.

Chyba, że napadła Cię wena i wydalasz (tekst – rzecz jasna).

Re: Proszę

defendo 08.11.07, 14:06 Odpowiedz

No i co ślepemu po oczach?

Re: Proszę

barracuda7 08.11.07, 18:07 Odpowiedz

Mniej więcej to samo, co starej zarozumiałej cipie – po cipie.

Re: Proszę

winnata 08.11.07, 14:09 Odpowiedz

Jakoś nie mogę w to uwierzyć. Ja czuje się tutaj bardzo komfortowo i po raz
pierwszy od bardzo długiego czasu nie czuję, że mnie powłóczą za końmi. ;)

Re: Proszę

proces7 08.11.07, 14:17 Odpowiedz

winnata napisała:

> Ja czuje się tutaj bardzo komfortowo i po raz
> pierwszy od bardzo długiego czasu nie czuję, że mnie powłóczą za końmi. ;)

Widzisz. A takie proste pytanie Kawciu: komu to zawdzięczasz?

procesVII

Gon się kuro!

Opublikowany w Uncategorized przez Otis w dniu luty 10, 2009

Goń się kuro!

proces7 08.11.07, 16:55 Odpowiedz

Powiedzcie mi czy to jest argument w dyskusji? Znam Gucię i wiem, że napisała
to z powagą w oczach, ustach i jajnikach.
To jest taki argument jak moje “spierdalaj” w pokoju, gdy wchodzą idiotki. Ale
ja przynajmniej nie kryje tego chamstwa. Otóż owo chamstwo pozwala czasem
różnym takim “hunterom” czy “dzinom” oszczędzić czasu i nerwów.
Nie usprawiedliwiam się.
A propos, gdzie jest ten list, gdzie Gucia tak pisze do Kawci “goń się kuro”?
Potem Kawcia pisze: “suko8″

procesVII

Re: Goń się kuro!

winnata 08.11.07, 16:56 Odpowiedz

W liście Hani.

Re: Goń się kuro!

proces7 08.11.07, 16:59 Odpowiedz

Linki masz? Daj.

procesVII

Re: Goń się kuro!

winnata 08.11.07, 17:18 Odpowiedz

Nie mogę znaleźć. W poście Hani tylko Zjajakosa cytuje to określenie Gaci.
Wyszukiwarką też nic nie znalazłam. Nie wiem. Później spróbuję jeszcze poszukać.

Re: Goń się kuro!

winnata 08.11.07, 17:21 Odpowiedz

No fakt. :D

Kradzieże Czatowe (KC)

Opublikowany w Uncategorized przez Otis w dniu luty 10, 2009

Kradzieże Czatowe (KC)

proces7 08.11.07, 14:44 Odpowiedz

Ostatnio giną te pokoje na czacie tlenu. Często później ktoś zakłada pokój o
tej samej nazwie, jaki właśnie zniknął. Zakładali też i na nazwach, które ja
zakładałem. Część z Was określa to mianem kradzieży. Nie uważam tego za
kradzież. Jeśli parkuję na osiedlu samochodem w jednym wciąż miejscu, to jeśli
ktoś mi to miejsce zajmie, to co? Ukradnie?
Mówią też o podrabianiu loginów i kradzieży nicków. Dziwne, bo mi jeszcze
nigdy nie skradziono.
Poza tym wydaje mi się, że wielu z nas (w tym ja) wpadamy czasem w pułapkę.
Chodzi o własność w sieci. Kiedyś myślałem, że jak mi się hakerzy włamią do
bloga czy forum, to będę wkurzony. No może byłbym ciut, ale nie tak bardzo jak
myślałem dawniej.

Kiedyś pisaliśmy w zwykłej księdze gości, nie były modne blogi, mało ludzi
pisało. Napisałem wiele felietonów i opowiadań. Była to księga szarma i on to
czasem kasował. Uważam, że niektóre teksty były fajne i byłem kiedyś wkurzony,
bowiem ja nie zapisuję tekstów na dysku. A poza tym dość często zmieniam
sprzęt, więc siłą rzeczy idzie wszystko w pizdu (wpizdu?)


procesVII

Re: Kradzieże Czatowe (KC)

winnata 08.11.07, 15:14 Odpowiedz

proces7 napisał:

> Ostatnio giną te pokoje na czacie tlenu. Często później ktoś zakłada > pokój o
tej samej nazwie, jaki właśnie zniknął.

Nie to nie jest kradzież, to jest celowe, złośliwe przywłaszczenie. Tym sposobem
ktoś chce kogoś zdenerwować. ;)

Re: Kradzieże Czatowe (KC)

proces7 08.11.07, 15:17 Odpowiedz

Ale to nie jest przestępstwo, ani nawet to nie jest nie fair.

procesVII

Re: Kradzieże Czatowe (KC)

winnata 08.11.07, 15:23 Odpowiedz

To nie jest przestępstwo, oczywiście. Nawet i nie wykroczenie przeciwko zasadzie
“fair”. Bo czy można być “fair” wobec kogoś z kim się prowadzi wojnę “just for
fun” ?

Spowiedź

Opublikowany w Uncategorized przez Otis w dniu luty 10, 2009

Spowiedź

winnata 08.11.07, 11:07 Odpowiedz

Ostatnio ten temat chodzi mi po głowie budząc moje rozbawienie. Mam koleżankę,
praktykująca katoliczkę. Miałyśmy zawsze wspólny punkt zaczepienia – wiara.
Tylko, że ja zawsze się wyślizgiwałam z tych wszystkich schematów kościelnych
i robiłam jej burzę z mózgu. Tak było przynajmniej z kilkoma sprawami.
Wyleczyłam ją nawet z przekonania, że ciążą na niej jakieś krzyże po babci. ;)
Ja nauczyłam się wiele od niej i ona ode mnie myślę, że też. Nie będę tutaj
wymieniać co to było. W każdym razie złączyła nas przyjaźń i ciągle do siebie
wracamy, do naszych rozmów i spotkań. Chociaż są przerwy, za każdym razem
przekonujemy się, że jesteśmy sobie bliskie. Jednym ze zgrzytów między nami
była sprawa spowiedzi. Ona twierdziła, że to bardzo ważne i tak musi właśnie
to wyglądać. Chociaż czasem przyznawała mi rację, że Ci księża są tacy
ograniczeni i zakompleksieni /niektórzy/. Ostatnio moja towarzyszka duchowa
zadzwoniła do mnie i ucięłyśmy sobie pogawędkę. Była u spowiedzi. Powiedziała,
że jest w związku poza małżeństwem, że mąż ją porzucił kilka lat temu i ona
nie zamierza tego zmieniać. Nie uważa tego za grzech. Starała się o
unieważnienie małżeństwa w Kościele, ale odrzucono jej wniosek. Długo
rozmawiała z tym spowiednikiem. W końcu on stwierdził: Po co ona mu o tym
mówiła ? Nie mogła skłamać ? A zresztą on wie lepiej, bo on skończył studia…
Oszczędziła mu już tej wiadomości, że ona też te same, tyle że świeckie. ;)
Ja już od dawna uważam, że spowiedź nie ma sensu. Dla mnie zupełnie, bo jak
idę do takiej spowiedzi to powinnam zacząć od tego, że nie wiem po jaką
cholerę tu przyszłam. Czy ksiądz chce słyszeć taką moją prawdę ? Czy on jest
na to gotowy ? Czy on dobrze zniósłby moją spowiedź ? Myślę, że mało jest
takich księży. I nikomu to nie jest potrzebne, prawda ?

A jak jest z Waszą spowiedzią, jeśli jesteście katolikami… ?

Re: Spowiedź

alicjalondyn 08.11.07, 11:28 Odpowiedz

Spowiedz przedslubna, ksiadz pyta przyszla panne mloda czy spala z
narzeczonym,ona potwierdza, przeciez to spowiedz.Malo jej nie wywalil od tego
konfesjonalu, ale narzeczony, dostal rozgrzeszenie bez problemu,bo powiedzial,
ze ” nie, nie spalem,tylko sie z nia kochalem”.Nie lubie posrednikow, zwlaszcza
przy spowiedzi.Spowiadam sie przed Bogiem, nie przed jakims tam facetem, ktory
dzis jest ksiedzem, a jutro nim moze nie byc.

Re: Spowiedź

winnata 08.11.07, 11:31 Odpowiedz

Przypomniało mi się jeszcze coś odnośnie spowiedzi. Kiedyś trafiłam do katedry
Kościóła Polskokatolickiego św. Magdaleny we Wrocławiu. Wpadłam tam niechcący
/nie zwróciłam uwagi, że to nie ten kościół/. Wszystko dobywało się tak samo, aż
do momentu spowiedzi ogólnej w czasie mszy przed komunią świętą. Wyznanie
grzechów przed Bogiem w duchu. Później dowiedziałam się, że w tym kościele
stosuje się dwie formy spowiedzi, gdzie ta w konfesjonale jest obowiązkowa do
18-tego roku życia.

Jeden niuans, maleńka różnica…

Re: Spowiedź

pstrokata 08.11.07, 11:36 Odpowiedz

Nie do końca jestem przekonana, czy opowiadajac o swoim życiu,
spotka się człek na tyle ze zrozumieniem swoich czynów, by uzyskać
rozgrzeszenie, i to rozgrzeszenie od kogoś, kto (niejednokrotnie)
grzeszy bardziej. A chodzić w myśl ” bo tak kazali” mija się z
celem, a pewnym wieku grzechy typu przeklinałam czy też kłamalam,
wydaja sie za banalne (przynajmniej dla mnie) żeby sie z nich
spowiadać.
Nie twierdze, że spowiedź nie jest potrzebna, tyle że niekoniecznie
w formie narzuconej przez kościół…


hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces

Re: Spowiedź

winnata 08.11.07, 11:46 Odpowiedz

Gdyby nie Twoja kontestacja odnośnie fundamentów kościoła katolickiego mogłabyś
walić do Polskokatolickiego jak w dym. :P ;)

Re: Spowiedź

barracuda7 08.11.07, 13:06 Odpowiedz

Wina. Postawiłas pytanie, czy ksiądz dobrze zniósłby moją spowiedź.
Gdybyś wyspowiadała się z ciągotek do cyberseksu, to nie tylko dobrze
a nawet entuzjastycznie! I pobiegłby do kompa.

Re: Spowiedź

winnata 08.11.07, 13:24 Odpowiedz

:D
Jasne, widzę już jak słabo znasz psychikę księży. ;)

Re: Spowiedź

zlajakosa 08.11.07, 13:20 Odpowiedz

W sumie trudny wątek. Jestem wierząca, ale do spowiedzi, poza
rzadkimi wyjątkami, nie chodzę. Gdyby była tzw spowiedź powszechna,
to również bym nie chodziła. Dlaczego? Bo mam zasady. Są bardzo
proste, nie umiem wzbudzić w sobie żalu za grzechy. A z tego, co
inni kwalifikują jako drobne grzechy typu, że dupka, dupkiem
nazwałam, czy idiotkę, idiotką, nigdy bym się nie spowiadała, bo to
prawda przecież.

Re: Spowiedź

winnata 08.11.07, 13:28 Odpowiedz

Zlajakoso, w takiej spowiedzi powszechnej nie byłoby ludzkiej kwalifikacji tego
co jest grzechem, a co nim nie jest. Byłaby tylko prawda o Tobie i żal kiedy
czułabyś winę.
Czyż nie o to właśnie chodzi ?
Przed Bogiem wcale nie musibyć grzechem to co tutaj nim jest. To tylko ludzkie
założenia.

Re: Spowiedź

zlajakosa 08.11.07, 13:33 Odpowiedz

Wi, żal i obiecanie poprawy są nierozłączne. Wiem, że się nie
zmienię. Czyli co spowiadam się i dalej robię swoje? Nie, to nie
moje zasady.

Re: Spowiedź

winnata 08.11.07, 13:49 Odpowiedz

Czy można obiecać przed Bogiem poprawę kiedy wiesz, że jest inaczej ? Przecież
myśli swoich nie oszukasz… ;)
Możesz tylko żałować, że taka jesteś i zadać pytanie czy z taką On chce rozmawiać.

Re: Spowiedź

zlajakosa 08.11.07, 14:10 Odpowiedz

winnata napisała:

> Czy można obiecać przed Bogiem poprawę kiedy wiesz, że jest
inaczej ? Przecież
> myśli swoich nie oszukasz… ;)
>—-
I w tym cały sens, nic nie przerzekam, jeżeli wiem, że słowa nie
dotrzymam i nie ma znaczenia czy to spowiedź powszechna czy nie.
Muszę być w zgodzie ze sobą. Jeżeli już mam się spowiadać, to nie
kłamię.

Re: Spowiedź

winnata 08.11.07, 14:12 Odpowiedz

Uważam tak samo. Może jak nie czujesz skruchy to może wcale nie powinnaś jej
czuć ? ;)

Re: Spowiedź

zlajakosa 08.11.07, 14:21 Odpowiedz

winnata napisała:

> Uważam tak samo. Może jak nie czujesz skruchy to może wcale nie
powinnaś jej
> czuć ? ;)

Zaczynam myśleć Kawo, że jesteś bardzo niewinna i nie zdajesz sobie
sprawy z tego, co może mieć na sumieniu dojrzała/mocno/ kobieta. :D

Re: Spowiedź

winnata 08.11.07, 14:24 Odpowiedz

Jestem tak niewinna, że aż winna. ;)

Re: Spowiedź

proces7 08.11.07, 13:32 Odpowiedz

Przed ślubem byłem, ale powiedziałem księdzu, że nie chodzę i nie uznaję, a po
prostu niech mi da rozgrzeszenie, bo biorę ślub z katoliczką i jej rodzinie
będzie przykro, kiedy zobaczą, że nie idę do komunii. Jeśli mi nie da
rozgrzeszenia, to i tak pójdę. Zapytał czy chcę pogadać. Zgodziłem się i
poszliśmy do jego biura. Pogadaliśmy, ciekawie. Potem zapytał czy zgodzę się
klęknąć przed konfesjonałem. Zgodziłem się i dał to rozgrzeszenie.

W rodzinie mam sporo katolików i czasem idę do komunii, żeby było im miło.
Oczywiście do spowiedzi nie chodzę. Ale wyznawałem ludziom swoje grzechy nie
raz. Zresztą czy ja mam jakieś grzechy? Głupio byłoby mi wymyślać je jakiemuś
nieznajomemu księdzu.

procesVII

Re: Spowiedź

proces7 08.11.07, 13:39 Odpowiedz

winnata napisała:

> Ostatnio ten temat chodzi mi po głowie

A teraz tak poważniej.
Kawciu coś czuję, że chcesz iść do spowiedzi. A te wszystkie Twoje niedwuznaczne
propozycje na czacie wobec mnie, to nic innego jak złamanie przysięgi
małżeńskiej oraz złamanie przykazania szóstego katechizmowego (bo w oryginalnym
dekalogu to jest siódme). To nie tylko złamanie, ale również wielka krzywda jaką
wyrządzasz bliźnim. I nie żal mi jest Ciebie, że masz przejebane.
Twoje grube dupsko, gigantyczne cyce i monstrualna cipa będą się smażyć w
płomieniach piekielnych. Amen.

procesVII

Re: Spowiedź

winnata 08.11.07, 13:46 Odpowiedz

Chyba niezbyt dokładnie mnie przeczytałeś, Procesie. Ja nie uznaję spowiedzi i
do niej nie chodzę. Przestałam kilka lat temu, stwierdziłam bezsens. Natomiast
Twoje tutaj rozważania na temat mojej osoby i tego co ja mogę myśleć są tylko
założeniami, konfabulacją, wpuszczaniem innych czytających… Coś jeszcze
mogłabym wymyślić pewnie. ;)

Inspiracją do napisania tego wątku była tylko moja przyjaciółka.

Wpuszczanie

Opublikowany w Uncategorized przez Otis w dniu luty 10, 2009

Wpuszczanie

winnata 08.11.07, 12:20 Odpowiedz

Jak to jest z tym wpuszczaniem ? Czasem widzę jak kto pisze, że kogoś ktoś
wpuszcza lub wpuścił. Czy można nazwać wpuszczanym kogoś kto podejmuje tylko
te tematy, na temat których chce się wypowiedzieć ? Gdzieś tutaj nawet
przeczytałam, że zaczęto mnie wpuszczać w wątku Hani. Dowiedziałam sie też, że
byłam tam jako adwokat czy też wypowiadałam się w czyimś imieniu. Wielu rzeczy
czasem się dowiaduję zupełnie ze mną nie związanych. Pomijam złośliwości.
Chodzi mi o to, że czasem wpuszczanie kogoś wcale nie musi być wpuszczanie
tylko chęcią tej osoby do podjęcia jakiegoś tematu.
Sama czasem podejmuję się wpuszczania, prowokuję do wypowiedzi. Zdarzało się,
że bawiłam sie rozmówcami, ale czasem to wpuszczanie jest też chęcią rozmowy
na dany temat. Myślę, że temat wpuszczania, wpuszczanych i wpuszczających jest
bardzo złożony. Tak samo jak żartów i poważnych tematów. Ktoś podejmuje jakiś
temat na poważnie, inny ma ochotę pożartować czy wprowadza sarkazm związany ze
zniecierpliwienia rozmową. Powstają nieporozumienia…

Re: Wpuszczanie

proces7 08.11.07, 13:57 Odpowiedz

winnata napisała:

> Wielu rzeczy
> czasem się dowiaduję zupełnie ze mną nie związanych.

Oż kurna, ja też się o takich rzeczach czasem dowiaduję. To robota masonerii.


procesVII

Re: Wpuszczanie

winnata 08.11.07, 13:58 Odpowiedz

Hahahahaha !
;)

Re: Wpuszczanie

defendo 08.11.07, 14:08 Odpowiedz

proces7 napisał:
To robota masonerii.
>
… i cyklistów

Paradoks Procesa

Opublikowany w Uncategorized przez Otis w dniu luty 10, 2009

Paradoks Procesa

proces7 07.11.07, 21:52 Odpowiedz

Jeśli uspokoi się na forum Pokera, zapomną o mnie, to będziemy mogli sie tam
przenieść.

Nie napiszę więcej, zostawię tę zagadkę dla Was. Nie będę edukował.

procesVII

Re: Paradoks Procesa

winnata 07.11.07, 23:10 Odpowiedz

Rozumiem. Zaczniemy tam pisać, bo przez jakiś czas będzie to możliwe. a nawet
wskazane. ;)

Re: Paradoks Procesa

proces7 07.11.07, 23:51 Odpowiedz

winnata napisała:

> Rozumiem. Zaczniemy tam pisać, bo przez jakiś czas będzie to możliwe. a nawet
> wskazane. ;)

Błąd, zobacz na tytuł wątku.

procesVII

Re: Paradoks Procesa

winnata 08.11.07, 09:42 Odpowiedz

A ten Twój paradoks ma jakiś związek z Epimenidesem ?
Czy chodzi o to, że zawsze wracasz chociaż wiesz, że to bez sensu ?

Re: Paradoks Procesa

alkacja.79 08.11.07, 10:32 Odpowiedz

‘Jeśli uspokoi się na forum Pokera, zapomną o mnie, to będziemy
mogli sie tam przenieść’.

1. Każde inne miejsce, w którym pojawi się Proces będzie wrzało.
Wysoka temperatura uniemożliwi funkcjonowanie.

2. Warunkiem ‘istnienia’ forum Pokera jest pamięć o
Procesie. Nie mogą zapomnieć, żeby ‘istniało’, a jednocześnie
pamiętając- uniemożliwiają pisanie.

Pierwsza wersja soft, druga hard (przesadzona). Oczywiście ja tylko
szukam.

Re: Paradoks Procesa

winnata 08.11.07, 10:45 Odpowiedz

Alu, ale Ty teraz piszesz o tym co jest moim błędem ponoć. To są sprawy
oczywiste i dlatego najpierw o tym pomyślałam.

Re: Paradoks Procesa

alkacja.79 08.11.07, 10:49 Odpowiedz

winnata napisała:

Alu, ale Ty teraz piszesz o tym co jest moim błędem ponoć. To są
sprawy oczywiste i dlatego najpierw o tym pomyślałam.

Kawciu, ja nie myślałam, co zapewne będzie moim błędem:D

Re: Paradoks Procesa

barracuda7 08.11.07, 13:13 Odpowiedz

Proces wchodzi czasem na Agorę i jak pewien Ateńczyk głosi, że wszyscy Grecy są kłamcami.

A reszta staje się mądrymi inaczej.

Re: Paradoks Procesa

proces7 08.11.07, 13:16 Odpowiedz

Dobrze. Ująłbym to tak logicznie:
Muszę tam pisać by żyło i nie mogę tam pisać aby nie umarło.

Oczywiście jest to moja, subiektywna perspektywa.

procesVII

“Ban”- Hania

Opublikowany w Uncategorized przez Otis w dniu luty 10, 2009

“Ban”- Hania

proces7 08.11.07, 07:36 Odpowiedz

Miia w jednym z wątków chciała wiedziec jak to było z banem dla Hani:

wszystkie
Cierpki smak lizaka .
hania-z 04.11.07, 12:23 Odpowiedz

Coś przestałam rozumieć , pewnie przedłużająca sie nieobecność w
maglu zwanym czatem to sprawiła. Kiedyś w odruchu solidarności
wysłałam zgłoszenie wyrażajace chęc uczestnictwa w tym forum. Miało
to czemuś służyć , miało być manifestacją przeciw temu co się
stało , przeciw przekształceniu , o to prosił Proces , a może po
prostu tylko palnął tak bez namysłu. Weszłam tutaj parę dni temu ,
poczytałam , czasami usmiechnęłam się bywało , że gorzko.Wgłębiłam
się z pełnym zrozumieniem tematru w rozterki
procesowe….wpuszczać , nie wpuszczać… przeczytałam opinie na ten
temat , w pewnym momencie utożsamiając się nawet z całą
rzesza „ich” z małym wyjątkiem , bez odczucia skręcania w trzewiach,
mających wynikać z niezaspokojonej wiedzy na temat , co tutaj się
wypisuje.Przełknęłam to jakoś , zrzucają narastająca falę
niedowierzania na karb być może własnej nadwrażliwości .
Teraz nie wiem , czy mam sie cieszyć czy raczej rumienić ,a może
popaść w stan depresyjny ,że patrząc z boku widzę wielką manipulację
towarem , czy mam sie cieszyć , że argument brzmiący np…nie
wejdziesz bo masz wszy….zamieniono , wejdziesz bo tak chcę , bo
taki mam kaprys? hm.. <lizak kogutek>

Ha! coś na rozweselenie.. taki maly absurdzik:)))
„..Jeśli uważasz, że Cię znam, a nie wpuściłem Cię, to możesz
napisać na mnie skargę do właściciela tego forum.
Proces7 ..”
Re: Cierpki smak lizaka .
scheisskopf 04.11.07, 12:51 Odpowiedz

Co chcesz przez to powiedzieć? O co Ci chodzi?
Re: Cierpki smak lizaka .
hania-z 04.11.07, 13:00 Odpowiedz

Chcę powiedzieć , że ludzie nie są marionetkami.
Re: Cierpki smak lizaka .
proces7 04.11.07, 13:04 Odpowiedz

Istotnie nie są marionetkami. Nie są też warzywami, a tyle ziemniaków i buraków
wokół.
No ale co z tego wynika, że nie są marionetkami? Tak konkretnie w tym wypadku?

Qui penis aquam turbat?
Re: Cierpki smak lizaka .
hania-z 04.11.07, 13:27 Odpowiedz

Prosileś o “masowy zryw” , teraz przekształciłeś go w podania z
prośbą o wejście ,roztrząsając zasadność , to dziwne i niestosowne.
Re: Cierpki smak lizaka .
proces7 04.11.07, 13:28 Odpowiedz

A ktoś się “zerwał”? W tym “zrywie masowym”? Bo nie bardzo rozumiem?

Qui penis aquam turbat?
Re: Cierpki smak lizaka .
hania-z 04.11.07, 13:40 Odpowiedz

Widać naiwność jest moją dominującą cechą, pozostaje mi tylko
wierzyc , ze nadaje mi to uroku.
Nie chrzań bo dobrze wiesz o co mi chodzi. Jesteś osobą niezwykle
kreatywną , a może nazbyt, skoro nie pamiętasz do czego namawiasz.
W Zawroconych zamkniętych nie uczestniczyłam , bo ciężko dyskutować
z fanaberią innych , w tym wypadku uważałam , że stało się źle ,
teraz widze , że to tylko czcza gadanina .
Re: Cierpki smak lizaka .
proces7 04.11.07, 13:41 Odpowiedz

hania-z napisała:

> Nie chrzań bo dobrze wiesz o co mi chodzi.

No właśnie nie wiem o co chodzi. Napisz mi to jasno i w punktach.

Qui penis aquam turbat?
Re: Cierpki smak lizaka .
nadziejkaa 04.11.07, 14:12 Odpowiedz

Haniu, nie cieszysz się, że tu jesteś? ;)

nadziejka.wordpress.com
Re: Cierpki smak lizaka .
hania-z 04.11.07, 14:32 Odpowiedz

Nadju , moja radość zapewne byłaby większa , w innych
okolicznościach i w innym czasie. Teraz jest mi wszystko jedno, ale
miło Cię widzieć:)
Re: Cierpki smak lizaka .
proces7 04.11.07, 14:36 Odpowiedz

No i nie napisałaś o co Ci chodzi.

Qui penis aquam turbat?
Re: Cierpki smak lizaka .
hania-z 04.11.07, 15:41 Odpowiedz

Napisałam jasno i wyraźnie , nie podoba mi się cała ta
dyskusja “wpuscić czy nie wpuścic” .Sam namawiałaeś do wysyłania
zgłoszeń , celem mialo byc odzyskanie forum. Tym czasem wyszło jak
wyszo , myslę ,że jest wiele takich osób , ktore pod wpływem impulsu
zrobiły to o co prosiłeś , teraz okazuje się , że każdy z dopustu
bożego dostał lizaka w formie klucza do wejścia. Wielkie Bóg
zapłać , ale nie wiedziałam , że mój odruch sprowadzony zostanie do
roli skomlącego u drzwi:]

<lizak kogutek> ALE MÓJ
Re: Cierpki smak lizaka .
proces7 04.11.07, 15:52 Odpowiedz

hania-z napisała:

> nie wiedziałam , że mój odruch sprowadzony zostanie do
> roli skomlącego u drzwi:]

Oj Haniu, chciałaś, żebym Cię skopał, kiedy skamlesz u mych wrót? Wpuściłem Cię
z litości.


Qui penis aquam turbat?
Re: Cierpki smak lizaka .
hania-z 04.11.07, 16:03 Odpowiedz

Kiedy coś takiego piszesz , czujesz zwykle podniecenie? czy może ma
ono zabarwienie sadystycznej igraszki? czy to już onanizm? czy
zwykłe bicie piany?
Rozczarowałeś mnie , pierwszy raz.
Zegnam .
Re: Cierpki smak lizaka .
proces7 04.11.07, 16:05 Odpowiedz

hania-z napisała:

> Rozczarowałeś mnie , pierwszy raz.
> Zegnam .

Żegnaj, Haniu.

Qui penis aquam turbat?
Re: Cierpki smak lizaka .
nadziejkaa 04.11.07, 14:44 Odpowiedz

hania-z napisała:

> Teraz jest mi wszystko jedno, ale miło Cię widzieć:)

Haniu, wybacz, że nie ciumkam Cię na wejściu, ale tutaj
pierwszeństwo do ciumkania (się) mają Kawa z Procesem ;)

nadziejka.wordpress.com
Re: Cierpki smak lizaka .
hania-z 04.11.07, 15:43 Odpowiedz

Nadju :> myślałam , ze zniechęciłam Cię.
Re: Cierpki smak lizaka .
nadziejkaa 04.11.07, 15:48 Odpowiedz

hania-z napisała:

> Nadju :> myślałam , ze zniechęciłam Cię.

Haniu, Ty? Jamais!

nadziejka.wordpress.com

procesVII

Re: “Ban”- Hania

proces7 08.11.07, 07:38 Odpowiedz

Tu moja wypowiedź na ten temat:
Żegnać się
Autor: proces7☺ 05.11.07, 11:16
Dodaj do ulubionych
Odpowiedz cytując Odpowiedz

1. «żegnać kogoś lub siebie nawzajem»
2. «rozstawać się z czymś»

Źródło:
sjp.pwn.pl/haslo.php?id=2548122
W porządku, pomyliłem się, skoro tak uważacie. Większość z Was sądzi, że Hania
nie chciała rezygnować, że ją źle zrozumiałem.
Jeśli nie chciała stąd wychodzić, to zapisze się tu ponownie i wpiszę ją na
listę. Z tego co zrozumiałem (być może znów źle) to Hania wpisała się po to,
by zaprotestować przeciw zamknięciu i czuła się źle albo co najmniej niepewnie:

Teraz nie wiem , czy mam sie cieszyć czy raczej rumienić ,a może
popaść w stan depresyjny ,że patrząc z boku widzę wielką manipulację
towarem , czy mam sie cieszyć , że argument brzmiący np…nie
wejdziesz bo masz wszy….zamieniono , wejdziesz bo tak chcę , bo
taki mam kaprys? hm..

Źródło:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=47148&w=71491541
Skoro Hania uważa mnie za cenzora i pisze, że dałem jej bana, to nie sądzę, że
będzie chciała tu wracać. Ja na pewno nie chcę z nią pisać po tym, co
zobaczyłem na FV.
Rozumiem, że teksty będą stąd wyciekać, mam świadomość tego. Jednak nie chcę
by to było tak, że TU kogoś urażę, a on TAM pójdzie się pożalić. Owszem może,
ale wtedy jego akces tu mija się najzwyczajniej z celem. Bo sprowadzi go to do
roli paparazzi formowego. A ja nie chcę. Gdybym chciał by te teksty były
upublicznione, pisałbym na otwartym forum. To nie jest tak, że mam żal do
kogokolwiek. Jak najbardziej możecie się inspirować lokalnymi wątkami. Tyle że
taka skarga Hani to mniej więcej tak jakby operator Poker poskarżył się
publicznie, na przykład na reda procesa z czata, że ten dał kolor niewłaściwym
osobom albo kogoś zabanował w pokoju.
Hania jak najbardziej ma prawo żalić się publicznie, że obraziłem ją na priv,
ale ja mam prawo wtedy ją zignorować.
No wyobraźcie sobie, gdybym nazwał na przykład Pstro TU cipą, a ona poszłaby
TAM i się pożaliła?
Prowadziłem forum ponad dwa lata, nie mam ochoty więcej na otwarte dyskusje.
Absolutnie wystarcza mi to miejsce. Nie chcę tam przemawiać do fotorów,
edwardów, hunterów czy Guć.
Wiem, ze to jest subiektywne i egoistyczne, ale ja nie jestem nikomu nic
winien. Nie jestem winien komukolwiek tego, by być tam chłopcem do bicia czy
błaznem. Nie to, że mnie to boli, znudziło mi się i już.


Qui penis aquam turbat?

procesVII

Re: “Ban”- Hania

proces7 08.11.07, 07:40 Odpowiedz

A to moja wypowiedź po “żegnam Hani”:

Casablanca
Autor: proces7☺ 04.11.07, 16:13
Dodaj do ulubionych
Odpowiedz cytując Odpowiedz

Pożegnania z forum.
Hanię wykreślam, zgodnie z jej życzeniem. Ale następnym razem biorę pod uwagę
tylko wyraźne deklaracje. Otwarte w nowym wątku: żądam wykreślenia, proszę o
wykreślenie mnie z listy uczestników itd. Pożegnania mnie nie wzruszają,
wybaczcie, ani nie będę nikogo prosił, by został, jeśli zechce wyjść.
Nie martwię się tym, bowiem czuję się tu dobrze i mam w dupie poprawność
polityczno- forumową. Nie czuję żadnych wyrzutów, gdy ktoś odchodzi.

Qui penis aquam turbat?

procesVII

“Żegnam”

proces7 08.11.07, 07:52 Odpowiedz

Dla mnie z kontekstu wypowiedzi wynikało, że Hania nie chce być wpisana.
Wykreśliłem ja od razu. Spotykałem się z pretensjami tych, których dopisywałem
do “Zawróconych”, kiedy były forum zamkniętym jeszcze, że dopisani zostali wbrew
ich woli. Stąd tu wpisuje tylko tych, co się zgłosili. Za wyjątkiem Pokera,
który nie wysłał zgłoszenia.

Dla mnie Hania jednoznacznie stwierdziła, że tym “biletem wstępu”
czuje sie wydymana.
Ja osobiście czuje w tym rękę walmąta i innych ziemniakopodobnych betoniar.
Pamiętam jak walmąt mnie zabanował w “Lokomotywie”. Od razu zrobił zapis i
wrzucił na forum. Obwieścił światu i czatu: u procesa banują!
Gdyby Hani zależało, to na pytanie Pokera, czy ją ma dopisać:
forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=49198&w=71501818&a=71502690
coś by odpowiedziała.
W wątku od razu pojawiła się Gucia, która nie pisała pewnie z pół roku na Forum
oraz inni padlinożercy. No i Kawcię przy okazji zaczęli wypuszczać. Co im
pomagało w propagandzie antyprocesowej.

procesVII

Re: “Żegnam”

pstrokata 08.11.07, 08:17 Odpowiedz

a teraz jak się sprawa ma? ;) że zapytam


hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces

Re: “Żegnam”

proces7 08.11.07, 08:25 Odpowiedz

To znaczy? W jakim sensie? Hania coś tam mi pisała na komunikatorze, no ale
skoro wszystko jest na forum Pokera, to o czym miałem pisać. Nie chciało mi sie
z nią pisać i nie będzie chciało.

Powiem, że zwisa mi to, że cały czas próbują mnie zrównać z hunterem,
herkulesem, Starymprykiem i innymi bananiarzami tego czata. Widocznie im to do
czegoś potrzebne.

procesVII

Re: “Żegnam”

pstrokata 08.11.07, 08:27 Odpowiedz

Nie twierdze że ma Ci to spędzać sen z powiek, jedynie zapytałam w
podtekście czy jest tutaj Twoim gościem


hunter to wyższy stopień geniusza – eugeniusz / by proces

Re: “Żegnam”

proces7 08.11.07, 08:29 Odpowiedz

Nie, nie wysłała zgłoszenia. Jeśli wyśle- wpuszczę ją.

procesVII

Re: “Żegnam”

winnata 08.11.07, 10:04 Odpowiedz

proces7 napisał:

> Powiem, że zwisa mi to, że cały czas próbują mnie zrównać z hunterem,
> herkulesem, Starymprykiem i innymi bananiarzami tego czata. Widocznie im to do
> czegoś potrzebne.

Mnie tylko zdziwiło to, że w tej roli “sprowadzacza” wystąpiła właśnie Hania.
Może zrobiła to bo ktoś ją podpuścił, a może jakiś impuls jej kazał to zrobić ?
Bez wyjaśnienia sytuacji do końca. Obraziła się o to, że napisałeś o wpuszczeniu
jej z litości. Nie wzięła pod uwagę tego, że jej zgłoszenie było wysłane dużo
wcześniej i zryw, o który może prosiłeś /nie wiem/ był już nieaktualny. Przecież
nie było żadnej kłótni między Wami u licha i ja naprawdę nie rozumiem, jak
czytam to wszystko już po raz kolejny, jak Hania mogła pomyśleć, że ją
zbanowałeś. Dla mnie ona sama zrezygnowała. Może w tamtej chwili nawet tak było,
a potem wróciła po oddechu i brak wejścia tak ją wzburzył ? Dla mnie to jest
najbardziej logicznie rozwiązanie tego co zaistniało. Wiele osób nie kontroluje
tego co piszą z tym co myślą w danej chwili /myśli przesłaniają też emocje/.

Re: “Żegnam”

winnata 08.11.07, 10:31 Odpowiedz

Jedna z osób, chyba Tilow, napisała mi że jego w przekonaniu o banie nie
utwierdziła Hania tylko Poker, kiedy napisał, że nie znalazł nic w TYM dialogu
co mogłoby spowodować wywalenie Hani. Czy Poker napisał, że ban zaistniał ?
Napisał później, że uważa to za nieporozumienie. Ale znawcy tematu wiedzą lepiej
i odczytują każdego jak chcą. Nie pytając wcześniej u źródła czy dobrze myślą i
nie doczytują tego co ktoś miał jeszcze do powiedzenia.

Z igły widły

miia1 08.11.07, 13:03 Odpowiedz

Zwykłe nieporozumienie. Szczerze mówiąc, ja też nie dopatrzyłam się w tekstach
haninych prośby o usunięcie z forum. Ale po deklaracji pokera można było to
odkręcić i wyjaśnić. Nie cierpię takiego odymania się.